Wakacyjne klimaty, czyli bierny i czynny wypoczynek na Mazurach

Wyjeżdżając na Mazury postanowiłam, że będę przede wszystkim bezczynnie wypoczywać (warunki ku temu były świetne), natomiast zwiedzanie okolicy i robótki, będą dla mnie sprawą drugorzędną.

Jak założyłam, tak zrobiłam, a w konsekwentnym trwaniu w postanowieniu pomogła mi pogoda: słońce i upał nie sprzyjały zwiedzaniu i robótkowaniu.

Poza miejsce pobytu wyjechaliśmy jedynie dwa razy.

Pierwszym razem było to Węgorzewo i okolice. Męża zainteresowały śluzy na Kanale Mazurskim,

Śluza na Kanale Mazurskim

a mnie zespół pałacowo-parkowy w Sztynorcie.

Pałac w Sztynorcie

W drodze powrotnej na dłużej zatrzymaliśmy się w Giżycku, żeby z wieży widokowej podziwiać urok miasteczka i jeziora Niegocin.

Jezioro Niegocin z wieży widokowej w Giżycku

Byłam również w Mikołajkach, gdyż nie mogłam sobie odmówić rejsu stateczkiem po jeziorze Śniadrwy i pysznego obiadku w jednej z upatrzonych dwa lata temu resteuracyjnek.

Rejs stateczkiem po Śniadrwach

Jeśli chodzi o robótki, to na Mazury zabrałam ze sobą dwa hafciki.

Pierwsza, to etui na okulary. Gotowy zestaw nabyłam tutaj

Etui na okulary

Robótka łatwiutka, gdyż etui było już uszyte, a mnie pozostało wyszycie nadrukowanego na kanwie wzoru. Motylki na łące wyhaftowałam półkrzyżykiem, sześcioma niteczkami muliny.

Druga, to zestaw, z którego będzie etui na telefon komórkowy: czarna Aida 14″ i wzór otrzymany w prezencie przy okazji zakupów w Haftach Polskich.

Etui na telefon komórkowy

Kwiatuszkowy hafcik wykonałam krzyżykiem, trzema niteczkami muliny; kolory przypadkowe, gdyż wykorzystałam nici, które zostały mi po wyszyciu motylków.

Niełatwo mi się wyszywało w 36 st. upale. Tę „niełatwość” widać gołym okiem w hafcie motylkowym; słońce przejaskrawiło nadrukowane na kanwie kolory i zamiast wyszywać dużego motyla kolorem brązowym, wyszyłam pomarańczowym; dalej, to już wielka kolorystyczna improwizacja.

Teraz, po powrocie do domu, muszę jeszcze troszeczkę popracować nad moimi mazurskimi robótkami. Co mi wyjdzie pokażę w jednym z najbliższych wpisów.

Dodaj komentarz