Szukając materiału do wykonania portrecika Juleńki zupełnie przypadkiem znalazłam – kupioną kiedyś tam i zapomnianą – kanwę z nadrukiem dzieła Moneta "Maki w pobliżu Argenteuil".

Maki Moneta
Postanowiłam więc, że w najbliższym czasie zajmę się właśnie tym obrazem.
Jest kilka powodów, dla których powinnam wyhaftować Maki.
Po pierwsze – jest to gotowa nadrukowana kanwa więc wykonanie ok. 40 000 półkrzyżyków, to przysłowiowa pestka.
Po drugie – po wysiłku jaki włożyłam w wyszycie portretu Juleńki relaks wśród natury jest jak najbardziej wskazany.
Po trzecie – gotowy gobelin przyda mi się do zmiany wystroju pokoju wypoczynkowego po remoncie.
Ujmując rzecz ogólnie i obrazowo – upiekę kilka pieczeni na jednym ogniu.