Portret Julki raz jeszcze

Kombinowałam, kombinowałam, aż wreszcie się udało!

Za namową Splocika, wykorzystując rady Małgosi zawarte na jej blogu wygotowałam moją wyszywankę. Decydując się na ten radykalny krok nie miałam nic do stracenia, jedynie mogłam coś zyskać. Eksperyment się udał – wygląd portrecika znacznie się poprawił!

Portrecik Julki po "wrzątkowej renowacji"

W wyniku gotowania kanwa lekko się wstąpiła, krzyżyczki przybliżyły się do siebie, portrecik nabrał barw. Nareszczie mogę odetchnąć z ulgą i oddać obrazek do oprawy.

 Wnioski z doświadczenia haftowania portretów muliną:

  1. Do haftu nie należy używać kanwy gobelinowej z dużymi oczkami.
  2. Haft będzie dobrze wygladał na kanwie typu aida z 54 oczkami na 10 cm. Do wyszywania należałoby użyć muliny DMC (lub Anchor); Ariadna ma zbyt ubogą paletę barw.
  3. Krzyżyczki najlepiej wykonywać dwoma nitkami muliny. Żmudna to praca, ale efekt będzie naprawdę doskonały. Uzyska się w ten sposób prawidłowe cienie twarzy i harmonijne łączenie się kolorów na całości obrazu.
  4. Dla poprawienia jakości robótki warto ją poddać – zaraz po ukończeniu -zabiegowi gotowania. Po wygotowaniu kanwa i haft wyrównają się,  nici odzyskają swój kolor, a wszelkie zabrudzenia znikną bez śladu. 

Dzięki dziewczyny za wskazanie sposobu naprawienia mojej "fuszerki"

Dodaj komentarz