…. czyli jak to na dożynkach powiatowych było.
Tego roku organizatorem powiatowego święta plonówych była moja gmina. Na miejscowym stadione zebrała się samorządowa władza. Ksiądz odprawił mszę polową, panie z gminnego klubu seniora pośpiewały, przeszedł korowód z wieńcami i chlebem dożynkowym.
I jak to zwykle na imprezach bywa, po oficjalnej części, rozpoczęła się część rozrywkowa. Były więc konkursy i występy artystyczne. Dla uatrakcyjnienia dożynek i dodania im pewnego rodzaju "egzotyki" organizatorzy zaprosili duet konferansjerów ze Śląska.
Uczestnicząc w imprezie każdy poszukiwał czegoś dla siebie. Jedni pili, jedli i śpiewali, inni z władzami samorządowymi się spotkali, a jeszcze inni folklor podziwiali.
Elementy folklorystyczne święta plonów, to przede wszystkim wieńce i chleb.
Każdy wieniec i chleb przywieziony na dożynkowe święto poddany został ocenie komisji pod przewodnictwem etnografa.
W kategorii wieńców tradycyjnych wyróżniono wieniec z kukurydzą oddajacy najwierniej charakter dożynek.
Spośród wieńców współczesnych komisja wyróżniła: "Chłopa i Babę" oraz "Karuzelę".
Zgodnie z tradycją dożynkowy chleb powinien być duży i zawierać symbole święta plonów. I i II miejsce przyznano tym oto wypiekom:
Trzeba przyznać, że gospodynie wykazały się wielkim kunsztem artystycznym i wiedzą w zakresie dożynkowej tradycji; wieńce, które uwiły i chleby, które wypiekły, to ludowe dzieła sztuki.
A i ja tam byłam.
Miód i wino piłam, a co zobaczyłam tutaj przedstawiłam.