Po kilku latach przerwy wracam do drutów. Moj "come back" zacznę od wykonania oryginalnego szalika, dla którego robótkujące dziewczyny wymyśliły równie oryginalną nazwę "clapotis".
Chwila zastanowienia: Czego potrzebuję, żeby zabrać się za robótkę?
– Druty? – mam!
– Schemat i opis? – mam!
– Nici? – tego akurat pod ręką nie nam.
Wybrałam się zatem w poszukiwaniu włóczki … na strych, gdzie w pudłach przechowuję moje skarby tzw. "cuda niewida".
W jednym z kartonów znalazłam tę oto włóczkę i … ściągacze, które świadczą o tym, że prawdopodobnie kiedyś miałam zamiar zrobić jakiś sweterek.
Włóczka, chociaż wiekowa, nic nie straciła na swojej wartości; nadal jest puszysta i ma ciekawy jasno beżowy kolor. Mimo, że nie znam składu przędzy (etykiety, gdzieś zginęły) uważam, że nadaje się na szaliczek.
A zatem do dzieła ………