Clapotis z czerwonej „Megi” – prawie finisz

Jak postanowiłam, tak zrobiłam. Beżowy szaliczek sprułam. Do prucia podeszłam zdroworozsądkowo – poznałam nowy splot i zdobyłam doświadczenie, które wykorzystam w następnej robótce. 

Clapotis z czerwonej "Megi" prawie na finiszu 

Na szaliczek kupiłam 30 dag włóczki – tak na wszelki wypadek, gdyby włóczka okazała się mało wydajna.

Clapotis wykonuję drutami nr 4. Jestem już w III sekcji i przerabiam prosto 70 oczek, które wyznaczają szerokość. O długości zdecyduję później; jedno jest pewne – szalik, na życzenie mojej córci – ma być długi.

Dodaj komentarz