Mój beżowy sweterek odłożyłam na później, gdyż ten szaliczko-golf z "garnstudio" tak mi się spodobał, że postanowiłam jak najszybciej się z nim zmierzyć.

Zależało mi na zrobieniu szaliczka z wykończeniem zbliżonym do oryginału.
Nie będę się wyżalała, ile wysiłku włożyłam w rozszyfrowanie techniki wykonania ściągacza. Ważne, że osiągnęłam pożądany efekt.
Mój szaliczek ma odpowiednią długość i szerokość. A otaczająca warkocz ściągaczowa falbaneczka idealnie dopasowuje się do szyi.
Juleńka, bo to dla niej ten szaliczek wydziergałam, jest bardzo zadowolona. A ja jestem dumna, że mimo trudności udało mi się stworzyć rzecz niebanalną.