Do zabawy zaprosiła mnie Hrabina.
Zasady zabawy są następujące:
1. Podać link do bloga osoby, która nas ustrzeliła.
2. Zacytować na swoim blogu zasady zabawy.
3. Wpisać 6 nieważnych, śmiesznych rzeczy na swój temat.
4. „Strzelić” do następnych 6 osób.
5. Uprzedzić wybrane osoby zamieszczając komentarz na ich blogu.
Ad. 3. Coś śmiesznego nieważnego:
1) Ostatnio kupiłam lodówkę. Po przywiezieniu do domu okazało się, że nie przechodzi przez drzwi do spiżarki – pomieszczenia, w którym jest przygotowane dla niej miejsce; w tym wszystkim chodzi o niecałe 2 cm.
2) Przez długi czas moim znajomym opowiadałam jakie to cudne papugi hoduje nasz znajomy ….., aż niedawno mój kolega leśnik uświadomił mi, że są to bażanty.
3) Mąż na siłę uszczęśliwił mnie kuchenką mikrofalową; „boję się” tego urządzenia w kuchni, więc od dnia zakupu kuchenka użytkowana jest przez domowników w pokoju gościnnym.
4) Od jakiegoś czasu piję niesłodzone napoje; nieraz po wyjściu gości zastanawiam się, dlaczego zostawili na stole niedopitą kawę lub herbatę. Teraz na drzwiczkach (od wewnątrz) szafki kuchennej, w której trzymam filiżanki mam naklejoną kartkę z napisem „podaj cukier”.
5) Długo nie jadałam gołąbków; nazwa kojarzyła mi się z ptakami, które bardzo lubię; dzisiaj gołąbki, jako potrawę -uwielbiam, a gołąbki, jako ptaki – bardzo, bardzo lubię.
6) Mam kuchenkę gazowo-elektryczną z programatorem piekarnika. Kiedyś wstawiłam biszkopt, który nie mógł się nie udać, gdyż był bardzo potrzebny do wykonania tortu z okazji urodzin bliskiej mi osoby. Ponieważ nie jestem nowicjuszką w kuchni, zanim wystawiłam ciasto, piekarnik odpowiednio ustawiłam. Wyszłam i kiedy wróciłam po pół godzinie ciasto nawet nie drgnęło w blaszce. Zdenerwowałam się niemiłosiernie i zaczęłam szukać przyczyny w przepisie i wykonaniu; kiedy stwierdziłam, że wszystkie składniki dodane, a proszek do pieczenia, którego opakowanie wygrzebałam w śmieciach, miał dobrą datę ważności, zdecydowałam się otworzyć piekarnik – i tu zaskoczenie: piekarnik był zimny, mimo sygnalizacji, że jest włączony. Co się okazało, ktoś (a może to ja sama) włączył funkcję automatycznego odcięcia prądu; co prawda świeciła się kontrolka „E”, ale wówczas nie zwróciłam na to uwagi. Teraz zawsze sprawdzam, czy „automat” jest wyłączony. A tak na marginesie, to biszkopt w ostateczności się upiekł, no może nie był najwyższej jakości, ale od czego mój „talent” kucharski – tort wyszedł znakomity.
Ad. 4. Właśnie pospacerowałam po znanych mi blogach i zauważyłam, że wszystkie moje blogowe znajmome zostały już „ostrzelane”. Przykro mi, ale z zadania Nr 4 i 5 – mimo szczerych chęci – wywiązać się nie mogę.
Gdyby jednak znalazły się osoby, które chciałyby się pobawić w tę zabawę proszę o podanie adresów swoich blogów w komentarzach. Ja ze swojej strony zapraszam Was serdecznie; czujcie się wskazanymi do zabawy przeze mnie.