W dziedzinie robótek właściwie nic się nie dzieje. W tej chwili mam mnóstwo zawodowych obowiązków (kalkulacje, wyliczanki, przeliczanki, analizy itp, itd); z pracy wracam tak wykończona, że już nic mi się nie chce. Czasami przerobię kilka rządków mojego szaliczka i oczy same się zamykają.
Dla poprawy nastroju w ostatni piątek – korzystając z promocji przy okazji otwarcia w naszym powiatowym mieście przepięknej galerii Jantar – mężuś zakupił mi takie cacuszko.

SONY – Alfa200 z obiektywem Minolty i przetwornikiem obrazu CCD o rozdzielczości 10,2 megapiksela.
Nowy aparacik będzie wspomagał ciut wysłużonego Nikona.
Nikonek robi świetne zdjęcia w warunkach naturalnego oświetlenia, natomiast zdjęcia wykonane w pomieszczeniach pozostawiały wiele do życzenia. Teraz stary aparacik i nowy będą się wzajemnie uzupełniały.
A oto kilka fotek z mojego nowego Soniaka.






Aparat nie jest jedynym prezentem jaki dostałam w ostatnim czasie. Pod koniec wakacji mężuś uszczęśliwił mnie nowym komputerkiem.

Jest to jeden z prezentów, które dostałam bez okazji i może dlatego jeszcze bardziej mnie cieszy.