Po leniwych pierwszych majowych dniach jakoś się zmobilizowałam i zabrałam za kontynuację rozpoczętej robótki.
Tył i przód są już zszyte i wykończone przy dekolcie wąską ściągaczową pliską. Jeszcze tylko rękawy (długość 3/4) i bluzeczka będzie gotowa.
Wzorek z Sabriny nr 1/2007. Na dole ściągacz 4 oczka prawe, 3 oczka lewe, następnie ozdobny ażurowy szlaczek. Pozostałą część zrobiłam w ryżowe romby rozdzielone paskami oczek prawych.
Sonata należy do włóczek raczej cieńkich (100g = 294 m). Robótkę wykonuję na drutach 2,5 co – przy moim dość luźnym przerabianiu oczek – gwarantuje, że bluzeczka nie będzie miała zbyt mocnych prześwitów.
Pierwszy raz dziergam z Sonaty i jak do tej pory nic tej włóczce nie mogę zarzucić. Nitkeczki w robótce układaja się równo, nie rozdwajają się. Włóczka jest wydajna. Na moją bluzeczkę zużyję ok. 40 dag. Zawarta we włóczce wiskoza (30%) powoduje, że dzianina ma delikatny połysk. Sonata tak mi się spodobała, że w sklepiku u Uli zakupiłam następne kolorki – czerwony i zielony. Mam już pomysły na bluzeczki, tylko kiedy ja je zrobię:))
****************
odpowiada:
Larysan – w tym roku bliskość morza można było odczuć; mimo, że świeciło słoneczko, to było dość chłodno, gdyż wiał prawdziwie nadmorski zimny wiatr;
Barbara – niestety na drożdżowe wafle już się nie załapałam, podobnie jak i na chleb wypiekany w tym olbrzymim piecu drewnem nagrzewanym; w Klukach byliśmy ok. godz. 14.oo i "smakołyków" już w tym dniu o tej godzinie nie było;
Xavierra – mam wielki sentyment do tego obrazka; żabka jest taka urocza, że postanowiłam iż będzie mi towarzyszyć w spotkaniach z Wami;
Yrsa – lubię podziwiać wytwory rąk ludzkich, a tych na imperach folklorystycznych, w tym i na Czarnym Weselu było bardzo wiele; na jednym ze stoisk kupiłam śliczny koszyczek ukształtowany z gałązek jałowca i wypleciony z korzeni sosny; przed zakupem mąż sugerował mi, żebym się troszeczkę potargowała, ale kiedy pan (nota bene Kaszub rodowity) powiedział, że wykonanie takiego koszyczka zajmuje mu pół dnia odpuściłam targi wszelakie;
Basia – rzeczywiście są to dobre okazje do wyruszenia z domu i miłego spędzenia czasu na świeżym powietrzu, w przyjemnej atmosferze;
Aga – impreza rzeczywiście była udana; organizatorzy mają już wprawę w organizowaniu "Czarnego Wesela"; w ubiegłym roku impreza ta zajęła III miejsce w konkursie na Produkt Turystyczny Województwa Pomorskiego – zajęcie tak zaszytnego miejsca w skali całego województwa mówi samo za siebie;
Eda – lubię takie imprezy i staram się na nich bywać, gdyż żywię szacunek do tradycji i podziwiam ludzi, którzy tę tradycję starają sie podtrzymywać;
Jola – jak się ubiorę w moją zieloną bluzeczkę i zaszyję się w zielonej majowej trawce, to pewnie sama siebie nie będę potrafiła odnaleźć:))
Małgosia – a jak było mi wesoło po tej biesiadzie:))
Splocik – niestety to nie ja; mnie na tych zdjęciach nie ma (na innych zresztą także), a powód prozaiczny – mój mąż tak świetnie na Weselu się bawił, że robiąc zdjęcia o mnie zupełnie zapomniał:))