Lawendę uwielbiam, a w tym roku kwiatuszki są wyjątkowo śliczne i aromatyczne.
Zapachu lawendy niestety nie mogę pokazać, ale pokażę Wam lawendowe cudeńka, które ostatnio zagościły w moim domu. Wszystkie te śliczności można nabyć tutaj
Wianuszek i serduszko są tak urocze, że nie mogę oderwać od nich oczu.

Zaraz po rozpakowaniu paczuszki znalazły swoje stałe miejsce – są ozdobą scian w przedpokoju.


A tak przy okazji: w przedpokoju – w towarzystwie pachnącej lawendy – z lewej strony od głównego wejścia do domu wisi obrazek z pewnym JEGOMOŚCIEM. Jak zwyczaj nakazuje JEGOMOŚĆ do przedpokoju (czyt. sieni) został wniesiony nogami do góry lub jak kto woli – głową w dół.

Razem z wianuszkiem i serduszkiem kupiłam także wspaniały lawendowy bukiet.

Jako, że w tym roku własnej lawendy nie posiadam (wszystkie krzaczki w czasie zimy zmarzły mimo, że były okryte liśćmi), zaopatrzyłam się również w lawendowy susz (na zdjęciu razem z prezencikami, które otrzymałam przy okazji zakupu).

Do czego wykorzystam zasuszone kwiatuszki nie trudno zgadnąć.


Właśnie zabrałam się za hafciki, które ozdobią zapachowe saszetki i woreczki.