Zaczęło się niewinnie od skromnych opadów w sobotę wieczorem (31 stycznia), a rano …
… a rano to już takie widoki były.
Tak szybko jak sobie puchata zima przyszła, tak samo szybko sobie odeszła.
Po tej niespodziewanej wizycie zostały jedynie wspomnienia utrwalone obiektywem mojego aparatu.
***********************************
Pozdrawiam cieplutko.
