Z kwiatów lawendy, która u mnie w ogródku urosła trzy wrzeciona wyplotłam.
Pozostałe zrobiłam z lawendowych gałązek, które Ania – moja sąsiadeczka – wyhodowała.
Zabawa z lawendą bardzo mi się spodobała, a i wprawy przy tej ósmej fusetce już nabrałam.
Aktualnie wrzeciona się suszą.
Za suszarnię „robi” mój salon, a za stelaż suszarniczy – liście palmy.
Oprócz fusetek na palmie wiszą lawendowe bukieciki i trzy gałązki oregano.
W tej chwili mój dom – od piwnicy, po strych – pachnie lawendą.
Na szczęście nikomu z domowników zapach lawendy nie przeszkadza, gdyż wszyscy są w lawendzie zakochani.
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Za wizyty i komentarze serdecznie dziękuję.
Pozdrawiam wszystkich gorąco.
