Najpierw serię hafcików poczyniłam.
Pierwszy z bukiecikiem lawendy.
Drugi z gałązką rumiankowego kwiecia.
Trzeci z pelargonii gałązką.
A czwarty z owocem cytrynki.
Potem z tymi hafcikami powłoczki uszyłam.
I do tych powłoczek wypełnione kwiatem lawendy podusie włożyłam.
W następnym roku wystarczy wymienić lawendowy „wkład” żeby haftowana saszetka nadal cudnie pachniała.
Pozdrawiam serdecznie.