Jeszcze takiego urodzaju – jak w tym roku – nigdy w moim sadzie nie było.
Uginające się pod ciężarem owoców gałązki czereśni i wiśni.
Oczepione gronami krzaczki porzeczek czerwonych i czarnych.
Oblepiony słodkimi kuleczkami agrest.
Wszystkie dary natury, które w moim ogrodzie się znalazły zostały zagospodarowane.

Z czereśni zrobiłam kompoty i nastawiłam nalewkę.
Wiśnie przerobiłam na trzy sposoby: kandyzowane w syropie, konfitury i nalewki.

Z porzeczki czerwonej przygotowałam galaretkę na surowo i nastawiłam nalewkę.

Czarną porzeczkę rozgotowałam, przetarłam i w galaretkę zmieniłam (nalewki nie robiłam, bo mi nie smakuje).
Agrest prosto z krzaczka na surowo zjadany jest, a jak coś zostanie, to na nalewkę przeznaczę.
*****************************************************
Za odwiedziny i komentarze serdecznie dziękuję.
Wakacyjnie wszystkich pozdrawiam
