Frywolne jajeczka – świąteczne ozdoby

Zacznę filozoficznie od odpowiedzi na odwieczne pytanie:

Co było pierwsze: kura, czy jajko?

Otóż, uważam, że pierwszy był kogut, taki prawdziwy, rasowy, kolorowy.

Rasowy kogut

Autorem zdjęcia jest Albert Zawada

Pozostając w drobiowym temacie, pokażę Wam jajeczka, które ubrałam w odświętne frywolitkowe kubraczki:

Frywolne jajeczka1

I jeszcze inne spojrzenie:

Frywolne jajeczka2

Póki co „ofrywolitkowałam” trzy jajeczka; w planach mam ich dziesięć.

Frywolitkowa robótka idzie mi bardzo wolno – cały czas się uczę, mam jednak nadzieję, że do świąt uda mi się moje zamierzenia zrealizować.

Wzorkowe inspiracje czerpałam z blogów Krzysi i Renulka

******************************

Damar i Seelennea – niespodzianki za komentarze w zimowej wymiance mam już przygotowane i wyślę w poniedziałek.

Frywolitkowe próby

Kiedy zobaczyłam te frywolitkowe cudeńka na blogu Kini postanowiłam ostatecznie, że spróbuję nauczyć się tej zupełnie mi nieznanej techniki robótek ręcznych.

Jako, że uparciuch jestem – jak postanowiłam, tak zrobiłam.

A oto moje pierwsze frywolitkowe „dzieło”, które powstało na igle nr 5 z kordonka Anchor-Aida nr 10:

Pierwsze frywolykowe dzieło

Wcześniej wykonałam kilka kwiatuszków:

Pierwsze frywolitkowe kwiatuszki

W mojej nauce frywolitek na igle bardzo pomocne były wskazówki i kursy Koronczarki zamieszczone TUTAJ – dziękuję ślicznie.

Na dzień dzisiejszy opanowałam słupki, pikotki, nawroty i zawroty, czyli troszeczkę już umiem; zdaję sobie sprawę, że sporo nauki jeszcze przede mną – będę cierpliwie ćwiczyła i myślę, że kiedy nadejdzie czas tegorocznych świąt będę już potrafiła niejedną bombeczkę ubrać we frywolitkowe ubranko.