Długo mnie tutaj nie było …oj długo, ale czas tak szybko leci, że zanim się zdążę obejrzeć kilka miesięcy mija … no szok istny.
Na nowy rok jedno cichutkie postanowienie poczyniłam – częściej „Ja kobietę” o nowe wpisy wzbogacać, a jak z tym moim postanowieniem będzie – nie wiem, wiem natomiast, że dołożę starań aby w postanowieniu wytrwać.
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
A teraz do rzeczy ….
Otóż z realizacji szydełkowych planów, o których TUTAJ pisałam przysłowiowe „nici” wyszły. Serwetka w stanie niedokończonym pozostaje. Jakoś mnie ochota na „żmudne” szydełkowanie przeszła. Być może, że w niedalekiej przyszłości za szydełko ponownie chwycę …. narazie jednak szydełko mnie straszy … brrr!!!
Niemniej jednak u mnie w sferze robótkowej zastoju większego nie ma. Mniejsze lub większe prace robótkowe powstają. Z tych mniejszych, to frywolitkowe śnieżynki, dzwoneczki i aniołki, a z tych większych, to szydełkowa firana o wymiarach wysokość 75 cm i szerokość 220 cm. „Dzieł” moich nie pokażę, bo rozeszły się jak „ciepłe bułeczki” przed uwiecznieniem.
Ostatnio za dzierganie się wzięłam i taki oto sweterek sobie poczyniłam, a przy okazji ciut włóczki z zapasów uwolniłam i przestrzeń wokół siebie leciutko odsłoniłam.


Sweterek wydziergałam na rutach nr 3,5 z 480 gram włóczki Oliwia o składzie 25% wełny i 75% akrylu.

Dobrze, że chłodniej się zrobiło, będzie więc okazja żeby sweterek choć troszeczkę tegorocznej zimy ponosić.
W dzierganiu tak się rozpędziłam, że kolejną robótkę zaczęłam … ale o tym w kolejnym wpisie.
**********************************
I jeszcze jedno …
Xgalaktyka – Xgalaktyczne candy (TUTAJ) zorganizowała i słodkościami kusi.

A jako, że słodkości w mój gust trafiają, to w kolejce po nie się ustawiłam i cierpliwie na losowanie czekam.