Zielono mi …

… czyli cieplutki i milutki sweterek z ciemnozielonego Jasminu.

Sweterek z Jasminu1

Wydziergany, zblokowanym, sfotografowany … można użytkować.

Sweterek z Jasminu2

Aktualnie na drutach mam trzy szaliczki …

A to jeden z nich przed blokowaniem.

Szaliczek dla krecika1

Szal z motywem estońskich listków wydziergany z Kid Moherku w kolorze ciepłego beżu.

Szaliczek dla krecika2

Mam nadzieję, że spodoba się osobie, która lubi jesienne barwy.

Sweterek dziergam i „cymesiki” kupuję

Zima się kończy, a na moich drutach typowo zimowy sweter.

Włóczka „Peru”, druty nr 6, czyli coś bardzo ciepłego dziergam.

Sweterek z Peru 1

Z drugiej strony – z doświadczenia wiem, że taki ciepły sweter nawet w lecie się przydaje.

Sweterek z Peru 3

„Peru” firmy Katia – włóczka o składzie: 40% wełny lany, 40% akrylu, 20% alpaki – jest niesamowicie przyjemna w robótce; w rządkach układa się równo i gładko.

Sweterek z reglanowym wykończeniem rękawów dziergam prościutkim wzorkiem: z przodu i tyłu dwa warkocze plecione z dwóch oczek, które są lekko przesunięte do boku w wyniku ujmowania i dodawania oczek; na rękawach jeden warkocz, reszta dżersej i ściągacze 4 oczka prawe i 1 oczko lewe.

************************************************

Przy okazji pochwalę się najnowszymi pozycjami literatury „fachowej” jakie sobie zakupiłam z okazji zbliżającego się Dnia Kobiet.

literatura robótkowa - swetry

literatura robótkowa - decoupage

literatura robótkowa - decoupage i swetry

Szczerze polecam!!!

„Swetry” – projekty bez udziwnień, klasyczne, a tym samym uniwersalne.

„Decoupage” – tekst i prace Asket, już wiele mówią, a jeśli dodamy piękne zdjęcia i aranżacje Magdaleny Szwedkowicz-Kostrzewy, to można śmiało powiedzieć, że „cymesik” na rynku się pojawił.

Za dzierganie się wzięłam…

Z potrzeby chwili – bo zimno, z potrzeby zmiany – bo ostatnio same skrzynki oklejam …

… za dzierganie się zabrałam.

Pierwsze kroki skierowałam w stronę tego co zaczęte i nie skończone …

„Coś” do noszenia z Baśki w kolorze zgaszonego (brudnego) różu.

Sweterek z Baśki

Piszę „coś”, bo miał to być sweterek z długimi rękawami, a wyszło, co wyszło.

Już nie pamiętam kiedy rozpoczęłam tę robótkę, miałam wydziergany przód, tył, rękaw i 1/3 drugiego. Po wyjęciu elementów z koszyka pod nazwą „na potem” stwierdziłam, że nie wystarczy mi włóczki na dokończenie rękawa.

Przez moment zastanawiałam się, po co zaczynałam ten sweter skoro nie miałam włóczki?

Przeszukałam zasoby włóczkowe (a jest tego, oj jest) i nie znalazłam ani grama niteczek. Przeszukałam również sklepy internetowe; owszem znalazłam Baśkę, tyle tylko, że była w kolorach, które ni jak nie przypominały brudnego różu.

Szkoda mi było odłożyć ponownie robotkę do kosza, postanowiłam coś z tym zrobić; sprułam rękawy, a z „odzysku” zrobiłam golf i wykończyłam pachy.

******************************************

Wczoraj z szafy wyciągnęłam kolejną niedokończoną robótkę. Tym razem sweterek wymaga jedynie zszycia i wykończenia pod szyją. Pod robótką znalazłam … calutki, nietknięty 100 gramowy moteczek brudnoróżowej Baśki!!!

Możecie sobie wyobrazić jakimi słowami Baśkę powitałam …

Estońskie klimaty i mnie dopadły

Kiedy u Dagny zobaczyłam pierwszy, a potem kolejne wydziergane przez nią szale z serii „Haapsalu sall” postanowiłam, że i ja muszę sobie taki szal w estońskim stylu zafundować.

Jednak długo nie mogłam pokonać wewnętrznego oporu przed rozpoczynaniem robótki z cieniutkiej włóczki. Ostatecznie chęć otulenia się – delikatnym jak mgiełka – szaliczkiem zwyciężyła i właśnie rozpoczęłam swój pierwszy estoński szal.

Wybrałam dość prosty wzorek.

wzorek szala

Szal robię z włóczki „Angel” (25g=275m), kolor „volette”, druty Addi z żyłką nr 3,5.

szal estoński

Póki co dzierganie mnie nie nuży i szala powolutku przybywa. Nie wyznaczyłam sobie robótkowej normy, co oznacza, że kiedy „toto” zrobię, to wtedy będzie:))

******************************

Przy okazji dziergania szala przypomniało mi się, że już kiedyś takie „mgiełki” robiłam – były to serwetki. Sporo takich serwetk wykonałam, szkopuł w tym, że serwetki robione na drutach w którymś momencie przestały mi się podobać, przestałam je robić, a te które już zrobiłam rozdałam rodzinie i znajomym.

moja serwetka na drutach

Sobie, na pamiątkę druciano-serwetkowego epizodu w moim życiu, zostawiłam tylko jedną serwetkę – jest to maleństwo (średnica 18 cm) wykonane z nici, których normalny człowiek raczej używa do zszywania na maszynie bardzo delikatnych tkanin.

Zielone skończone, czerwone zaczęte

Zielona bluzeczka, o której (tutaj) skończona i jest już noszona. Z czystym sumieniem mogłam się zatem zabrać za następną – tym razem w kolorze czerwonym.

Włóczka Sonata, druty nr 2,5, wzorek z Sabriny 1/2009 z małą modyfikacją.

Czerwona sonatowa bluzeczka

Tył bluzeczki.

Szczegóły wzoru sonatowej bluzeczki

Na dole ażurowe listki i szlaczek, następnie pojedyńczy ściągacz, za ściągaczem ponownie ażurki, tym razem są to zygzaczki; powyżej pionowe pasy: ściągaczowy i ażurowy. Pod szyją będzie jersejowa pliska z ząbkami; rękaw będzie miał długość 3/4 (prawdopodobnie wykonam go ściągaczem pojedyńczym).

Bluzeczka nie jest jedyną robótką, którą się aktualnie zajmuję. W międzyczasie przygotowuję igielnik na wymianę u Edy, tworzę kartki na wymianę u Maknety (ja skrapuję, a moje dzieci mówią, że w przedszkole się bawię) oraz szyję suknię na wesele.

**************

odpowiada:

Grażyna, Ren, Persjanka, Trikada, Elżbieta, Xavierra, Lucyna, Ann Margaret, Yrsa, Jola, Ela, Viola – bardzo serdecznie Wam dziękuję za przesympatyczne komentarze.

Ladyfanaberia – wielkie dzięki za wyróżnienie i za cudowne słowa, które w uzasadnieniu do wyróżnienia napisałaś.

Jola – zrozumiałaś mnie bardzo dobrze:)) Skoro sweterek bez dostępu światła się skorczył. to może i człowiekowi w ciemnej szafie co nieco ubędzie:)) Hardanger mi cały czas w głowie siedzi i mam nadzieję, że już niedługo z tej mojej głowy na światło dzienne wyjdzie:))

Elu – witam serdecznie, po długim okresie "niewidzenia". Cieszę się ogromnie, że udało mi się Ciebie (i Alę) ponownie w gąszczu sieci odnaleźć:))

Zielono mi

Po leniwych pierwszych majowych dniach jakoś się zmobilizowałam i zabrałam za kontynuację rozpoczętej robótki. 

Sweterek z Sonaty w kolorze kiwi

Tył i przód są już zszyte i wykończone przy dekolcie wąską ściągaczową pliską. Jeszcze tylko rękawy (długość 3/4) i bluzeczka będzie gotowa.

Szczegóły wzoru

Wzorek z Sabriny nr 1/2007. Na dole ściągacz 4 oczka prawe, 3 oczka lewe, następnie ozdobny ażurowy szlaczek. Pozostałą część zrobiłam w ryżowe romby rozdzielone paskami oczek prawych. 

Sonata należy do włóczek raczej cieńkich (100g = 294 m). Robótkę wykonuję na drutach 2,5 co – przy moim dość luźnym przerabianiu oczek – gwarantuje, że bluzeczka nie będzie miała zbyt mocnych prześwitów.  

Pierwszy raz dziergam z Sonaty i jak do tej pory nic tej włóczce nie mogę zarzucić. Nitkeczki w robótce układaja się równo, nie rozdwajają się. Włóczka jest wydajna. Na moją bluzeczkę zużyję ok. 40 dag. Zawarta we włóczce wiskoza (30%) powoduje, że dzianina ma delikatny połysk. Sonata tak mi się spodobała, że w sklepiku u Uli zakupiłam następne kolorki – czerwony i zielony. Mam już pomysły na bluzeczki, tylko kiedy ja je zrobię:))

****************

odpowiada:

Larysan – w tym roku bliskość morza można było odczuć; mimo, że świeciło słoneczko, to było dość chłodno, gdyż wiał prawdziwie nadmorski zimny wiatr;

Barbara – niestety na drożdżowe wafle już się nie załapałam, podobnie jak i na chleb wypiekany w tym olbrzymim  piecu drewnem nagrzewanym; w Klukach byliśmy ok. godz. 14.oo i "smakołyków" już w tym dniu o tej godzinie nie było;

Xavierra – mam wielki sentyment do tego obrazka; żabka jest taka urocza, że postanowiłam iż będzie mi towarzyszyć w spotkaniach z Wami;

Yrsa – lubię podziwiać wytwory rąk ludzkich, a tych na imperach folklorystycznych, w tym i na Czarnym Weselu było bardzo wiele; na jednym ze stoisk kupiłam śliczny koszyczek ukształtowany z gałązek jałowca i wypleciony z korzeni sosny; przed zakupem mąż sugerował mi, żebym się troszeczkę potargowała, ale kiedy pan (nota bene Kaszub rodowity) powiedział, że wykonanie takiego koszyczka zajmuje mu pół dnia odpuściłam targi wszelakie;

Basia – rzeczywiście są to dobre okazje do wyruszenia z domu i miłego spędzenia czasu na świeżym powietrzu, w przyjemnej atmosferze;

Aga – impreza rzeczywiście była udana; organizatorzy mają już wprawę w organizowaniu "Czarnego Wesela"; w ubiegłym roku impreza ta zajęła III miejsce w konkursie na Produkt Turystyczny Województwa Pomorskiego – zajęcie tak zaszytnego miejsca w skali całego województwa mówi samo za siebie;

Eda – lubię takie imprezy i staram się na nich bywać, gdyż żywię szacunek do tradycji i podziwiam ludzi, którzy tę tradycję starają sie podtrzymywać; 

Jola – jak się ubiorę w moją zieloną bluzeczkę i zaszyję się w zielonej majowej trawce, to pewnie sama siebie nie będę potrafiła odnaleźć:))

Małgosia – a jak było mi wesoło po tej biesiadzie:))

Splocik –  niestety to nie ja; mnie na tych zdjęciach nie ma (na innych zresztą także), a powód prozaiczny – mój mąż tak świetnie na Weselu się bawił, że robiąc zdjęcia o mnie zupełnie zapomniał:))

Zielony jak wiosna dookoła

Sporo zakupów ostatnio poczyniłam; mam zatem materiały i narzędzia – czas na zmaterializowanie tych duchowych przyjemności.

Na początek wiosenno-letna bluzeczka z Sonaty w kolorze kiwi. 

Sweterek z Sonaty

Dzierga się niesamowicie przyjemnie: niteczki układają się równiutko, a druty oczka przerabiają szybciutko.

Sweterek z Sonaty bliżej

Mam nadzieję, że przez ten – troszeczkę wydłużony – majowy weekend uda mi się bluzeczkę skończyć.

Ażurowy szaliczek

Elementy sweterka z "Lavity" są już ukończone i zblokowane, teraz leżą sobie w koszyczku i czekają na zszycie. Nie wiem kiedy za tę czynność się zabiorę, gdyż do tego etapu pracy nad dzianiną muszę zawsze jakiś czas "dojrzewać":))

Na sweterek zakupiłam 50 dag włóczki. Włóczka okazała się bardzo wydajna i mimo, że sweterek robiłam z podwójnej nitki, zużyłam niecałe 40 dag. Został moteczek, z którego postanowiłam zrobić ażurowy szaliczek specjalnego przeznaczenia:))

Wzorek szaliczka jest łatwiutki. Ostatnio chyba? tym wzorkiem biały szaliczek robiła Ania.

Początek mojego szaliczka: na druty nr 5 nabrałam krzyżowo (bez dodatkowej nitki) parzystą ilość oczek (u mnie 48 oczek) i przerobiłam wszystkie nabrane oczka na lewo (ten sposób rozpoczęcia robótki powoduje, że szaliczek nie zawija się od dołu do góry). 

początek szaliczka

Opis wzoru ażurowego:

1 rząd: 1 oczko brzegowe, *2 oczka razem na prawo, 1 narzut* (od * do * powtarzać wymaganą ilość razy), 1 oczko brzegowe.

2 rząd i następne – tak jak rząd 1. 

szaliczek po 4 rzedach

Tak wygląda wzór ażurowy po przerobieniu 4 rzędów.

Przerabianie dwóch oczek razem na prawo:

Dwa oczka razem na prawo

Przed prawym drutem mam w tej chwili narzut i 1 oczko; żeby przerobić oczko i narzut razem na prawo – prawy drut muszę wbić w oczko od lewej strony (przed kolejnym narzutem) i razem z narzutem, który jest najblizej prawego drutu, przerobić na prawo (oczko i narzut ułożą się w prawą stronę). Nie wiem czy ten opis jest zrozumiały; napewno lepiej byłoby to pokazć graficznie, ale na grafice komputerowej zupełnie się nie znam:))

Oczka brzegowe w moim szaliczku:

Koniec rzędu

Oczkiem brzegowym (na poczatku rzędu i na końcu) w mojej robótce jest oczko prawe. Na zdjęciu nitka przygotowana jest do przerobienia kolejnego rzędu.

początek rzędu

Nitkę przekładam do tyłu robótki i oczko brzegowe rozpoczynające rząd przerabiam jako prawe. Ten sposób wykonywania oczek brzegowych powoduje, że brzeg ładnie wygląda i nie zwija się do środka.

Gotowy szaliczek będzie delikatny jak mgiełka i cieplutki jak kołderka:))

Sweterek z Lavity – ciąg dalszy

Mam tzw. długi weekend, piątek (2 stycznia) odpracowałam we wrześniu ubiegłego roku, fajnie to brzmi "ubiegłego roku" na początku bieżącego roku:)) więc wykorzystuję czas wolny od obowiązków służbowych na przyjemności. A jak przyjemności, to oczywiście ponoworoczne wizyty u znajomych i moje robótki.

Wizyty u znajomych w swoim efekcie są niematerialne, robótki – jak najbardziej materialne, stąd dzierganie sweterka szybciutko i przyjemnie przesunęło się do przodu.

Sweterek z Lavity - przód

Wzorek na przodzie urozmaiciłam kilkoma ażurowymi wygibasami, które sweterkowi dodały dodatkowej lekkości.

Sweterek z Lavity-fragment przodu

W zamierzeniach będzie to sweterek do noszenia na coś pod spodem, stąd wykończenie dekoltu w tzw. "serek".

Sweterek z Lavity-srebrny wisiorek

Na dzisiaj jeszcze nie wiem jak ostatecznie wykończę "serkowy" dekold; mam kilka pomysłów, ale żadnego z nich nie jestem tak do końca pewna.

Jedno jest natomiast na 100% pewne – nigdy nie zmienię moich upodobań do srebrnej biżuterii. Uwielbiam wszystko co ze srebra jest wykonane: wisiorki, łańcuszki, kolczyki, pierścionki, bransoletki. Czuję się źle, kiedy czegoś srebrnego nie mam na sobie.

Dlaczego lubię srebro?

Odpowiedź znalazłam TUTAJ 

Cytuję: "Osoba która opisując swój charakter twierdzi, że najbliżej mu do koloru srebrnego jest honorowa, rycerska, romantyczna a zarazem godna zaufania.

Srebrny to kolor cennego metalu. Masz wysokie mniemanie o własnej wartości; niczym błędni rycerze i szlachetne damy z dawnych czasów uwielbiasz przychodzić innym z pomocą. Jesteś niepoprawnym romantykiem i zawsze doszukujesz się dobra w spotkanych ludziach, niezależnie czy są bogaci, czy biedni. Niczym tarcza nadajesz się do ochrony innych. Ale jeżeli tracisz poczucie własnej wartości, twój duch traci blask. Ponieważ pasujesz do większości kolorów, stanowisz materiał na znakomitego przyjaciela. To, że można ci zaufać, nie ulega dyskusji. Jednakże inni muszą przez długi czas zdobywać twoje zaufanie, zwłaszcza jeśli się już kiedyś na kimś zawiodłeś. Sam nie wystawiasz się na pełne światło dnia i nie wychylasz się z tłumu, ale raczej czekasz aż blask sam do ciebie przyjdzie. Swoją wartość najlepiej możesz sprawdzić jako adwokat lub prokurator. Srebro to przecież kolor honoru."

I to by było tyle w temacie: dlaczego lubię srebro … :)))