Meski sweter skończony

Troszeczkę to trwało, ale się udało – sweter dla męża skończony

Męski sweter z Baśki

Po przymiarce mąż powiedział: "To taki porządny, ciepły sweter".

Przyznaję mu rację – rzeczywiście sweter wygląda dobrze, a "Baśka" … fajna jest. Dzierga się z niej świetnie, no i jest chyba wydajna – wyszło mi ok. 75 dag. 

Sweter z okazji Walentynek

Kiedy dziergałam swoje sweterki mąż czasami dopominał się żebym pomyślała również o nim.  Do tej pory tylko sobie pomrukiwał, więc nie reagowałam, ale niedawno dość stanowczo sprecyzował swoje  życzenie:

"Zrób mi ciepły, prosty, granatowy sweter z pliską pod szyją". 

Za kilka dni Walentynki – Dzień Zakochanych, to stosowna okazja żeby mężusiowi podarować sweterek. 

Sweter dla mężusia

Tył swetra

Wymyśliłam wzór i fason, dokonałam stosownych przeliczeń i zabrałam się do dzieła. Co prawda włóczka nie jest tak do końca granatowa, tylko dżinsowa, a wzór swetra nie jest zupełnie gładki, tylko w warkoczyki – myślę, że ostatecznie zostanie zaakceptowany przez obdarowanego.  

Wzór swetra

Wzorek tyłu i przodu

Na sweter kupiłam 80 dag "Baśki" (30% wełny i 70% akrylu). Włóczka jest dość cieńka (300m/100g Nm3/9), dlatego zdecydowałam, że sweter zrobię z podwójnej nitki.

Sweterek z czerwonej Zorzy

Jeszcze w ubiegłym roku nabyłam 50 dag czewonej Zorzy (25% wełny i 75% akrylu; tex 200×2, ca 250 m/100 g) z myślą zrobienia sobie sweterka na Święta. Zaraz po zakupie włóczki rozpoczęłam dzierganie. Wymyśliłam wzór, zrobiłam próbkę i połowę tyłu … i na tym robótkę w starym roku zakończyłam. 

Wzorek jest bardzo prosty: 8 oczek prawych, 1 oczko lewe, warkoczyk pleciony z 3 oczek prawych, 1 oczko lewe, 8 oczek prawych …   

Sweterek z Zorzy

W bieżącym roku próbowałam zabrać się za mój sweter kilkakrotnie, ale jakoś nie bardzo ciągnęło mnie do drutów. W ostatni wekend zmobilizowałam się i zakończyłam robótkę. 

Kaczuszka na pierwszym zdjęciu symbilizuje ostateczny termin jaki sobie wyznaczyłam na zrobienie sweterka – Wielkanoc; dzisiaj mogę zatem powiedzieć, że sweter skończyłam przed czasem.

Wizytowa bluzeczka

Z białej włóczki ze srebrną niteczką postanowiłam wykonać wizytową bluzeczkę. 

Do tej pory udało mi się zrobić tył i przód oraz pliskę przy podkroju szyi.

Pliska przy szyi: najpierw rząd półsłupków, następnie 4 rzędy pętelek; pierwszy – to łańcuszek z 5 oczek wkłuty w co 3 półsłupek, a kolejne trzy rzędy – łańcuszek z 3 oczek.

Podobnie wykończę dół rękawów. Dopełnieniem całości będzie szydełkowa różyczka. 

Póki co, robótkę odkładam na bok, gdyż biorę się za ozdoby świąteczne – aniołki, gwiazdki i może coś jeszcze.

Czarny szaliczek

Czarny moherek, który okazyjnie kupiłam w ilości 3 motków po 50 g został zagospodarowany.

Włóczka tak się spodobała bliskiej mi osobie, że poprosiła o wykonanie z niej szaliczka.

Szaliczek ma ponad 2 m długości i ok. 40 cm szerokości. Jest milutki i cieplutki.

Szaliczek do kompletu

Żeby był komplecik – musi być również szaliczek.

Wzorek szaliczka

Szaliczek składa się z kwadracików wykonanych szydełkiem i połączonych ze sobą rzędem łańcuszków. 

Na dole doczepiłam 5 centymetrowej długości frędzelki, które wyraźnie wykańczają całą robótkę.

Teraz już się nie muszę martwić – Juleńka tej zimy napewno nie zmarznie!

Czapeczka dla Juleńki

Wykonanie czapeczki dla Juleńki zajęło mi dwa ostatnie popłudnia i wieczory.

Czapeczkę zrobiłam wg własnego pomysłu z podwójnej nitki koralowego "Kocurka" na drutach Nr 3,5.

Dół wykończyłam podwójnym ściągaczem, następnie przerobiłam kilka rzędów ściegiem francuskim, dalej ok. 10 cm ściegiem prawym gładkim, potem ponownie ściegiem francuskim a na zakończenie – ścieg prawy gładki.

Ozdobą robótki jest wykonany szydełkiem (z pojedyńczej nitki) pasek składający się z kwadracików z motywem sześciolistnego kwiatuszka. Paseczek ten umocowałam do czapeczki szydełkiem chwytając w regularnych odstępach oczko lewe w ściegu francuskim. 

"Dzyndzołek" (określenie Julki) na górze czapeczki, to połączone ze sobą dwa różne rodzaje kwiatków – płatki różyczki i kwiatek – motyw szlaczka. 

Jeżyk na sweterku

Podobnie jak Splocik zauważyłam, że następuje powrót wzorów żakardowych i wszelkiego rodzaju kolorowych wrabianek.

Szukając resztek włóczki, żeby zrealizować projekt wykonania czapeczki dla Juleńki, w pudle na strychu znalazłam sweterek, który kiedyś zrobiłam dla mojej córki. 

Jeżyk w drodze do swojej spiżarni z zapasami na zimę

Część wzoru jest wrobiona, a część wyszyta. Dodatkowo brzuszek jeżyka zdobią centymetrowej długości niteczki przyczepione za pomocą szydełka (coś jakby pojedyńcze frędzelki – igiełki). 

Nie pamiętam – czy robiąc ten sweterek korzystałam z jakiegoś schematu, czy jest to tzw. twórczość własna. Wiem natomiast, że mimo iż od momentu powstania "dzieła" upłynęło kilka dobrych lat, wzorek zachował swoje barwy.

Nic dobrego -niestety – nie mogę powiedzieć o reszcie sweterka – jego obecny kształt i kolor, który z ecru zrobił się sepi powodują, że nie nadaje się do noszenia, co najwyżej do oglądania jako perła z lamusa, ale czy rzeczywiście perła?

Beżowy sweterek – finisz

Wczoraj późnym wieczorem, a właściwie to dzisiaj (godz. 0.45) skończyłam sweterek, którego dzierganie rozpoczęłam jakiś czas temu. Tak po prostu – sprężyłam się w sobie, przełamałam pewne opory co do koloru i oto efekt.

Sweterek jest milutki i wydaje mi się, że będzie cieplutki.

Dla dodania dzianince kolorytu chyba będę zakładała korale koloru koralowego (zawsze chciałam je kupić, a teraz jest ku temu okazja).

Czerwony – słodki jak „Kociak”

Sweterk z czerownego "Kotka" skończony.

Teraz się dosusza na wieszaku w towarzystwie krówki i byczka – ulubionych zabawek Juleńki.

Przepraszam za jakość zdjęcia; niestety pogoda nie sprzyja i wykonanie fotki w warunkach naturalnych jest aktualnie niemożliwe. Swoją drogą, to mój aparat najwyraźniej nie lubi koloru czerwonego.