Różyczki skończone, co nie oznacza, że z zaległościami hafciarskimi już koniec, otóż nie, takich pozaczynanych haftów u mnie dostatek, ale jakoś narazie nie mam ochoty się za nie zabierać.
Chcąc wykorzystać przypływ weny hafciarskiej za zupełnie nowy haft się wzięłam.
Spośród zakupionych w ostatni czasie wzorów wybrałam „Dziewczynę z perłą”.

O wyhaftowaniu tego obrazu marzyłam od dawna, nawet kiedyś wzór na kanwę gobelinową zakupiłam.
„Dziewczynę z perłą” haftuję na Aidzie 18″ firmy Zweigart muliną Anchor. Jest to moja pierwsza praca na tak drobnej i w dodatku czarnej kanwie.
Strasznie się obawiałam tego haftu i może dlatego początek zaczął się niefortunnie.
Po postawieniu sporej ilości krzyżyczków stwierdziłam, że się pomyliłam w którymś z dwóch występujących po sobie rzędów. Ze względu na ilość xxx oraz kilka nieznacznie od siebie różniących się kolorów nici nie potrafiłam zidentyfikować pomyłki.
Z bólem serca (i odpowiednim komentarzem na ustach) zdecydowałam się na prucie, a jako że pruć póki co nie miałam ochoty, to odwróciłam kanwę i haft rozpoczęłam na nowo.
Obrazka – ze względu na malutkie krzyżyczki i częstą zmianę kolorów – przybywa wolno, ale nie zniechęcam się i w iście żółwim tempie podążam do przodu, a ściślej rzecz ujmując – z góry na dół.
Pozdrawiam serdecznie









