Maria – odsłona pierwsza

Elegancka Maria już na tamborku.

Dzięki życzliwości blogowej koleżanki otrzymałam schemat graficzny i prawie natychmiast zabrałam się za haftowanie. 

Maria - odsłona I  

Moja Maria aktualnie wygląda tak. 

Obraz wykonuję na kanwie Aida 14" muliną DMC. Do haftowania wykorzystuję nici, które miałam w zapasie (stąd te luki w obrazie). Pozostałe kolory muliny zamówiłam w ubiegłą środę w internetowym sklepiku, niestety pomimo wskazania przesyłki jako "priorytet" – do dzisiaj paczki nie otrzymałam. Oj ta nasza poczta …

Elegantki John’a Clayton’a

Eda na swoim blogu tutaj zaprezentowała fragment obrazka, który tak mnie zaintrygował, że postanowiłam przejrzeć zasoby Netu w poszukiwaniu tajemniczej Charlotty.  

 W efekcie poszukiwań udało mi się znaleźć stronkę tutaj , a na niej portrety szesnastu dam, spośród których przynajmniej jeden muszę mieć w swojej kolekcji.

Maria - elegantki Claytona

Jest to portret elegantki o wdzięcznym imieniu Maria.

Jak zdobyć wzór jeszcze nie wiem, wiem natomiast, że prędzej, czy później obraz wyhaftuję. 

Kobietki, kobiety i pieszczoszki

O kobiecie dzisiaj będzie – kobiecie, która nie tylko historykom znana jest jako Madame de Pompadour.

Madame Pompaddour

Gobelin "Madame de Pompadour"

Gobelin wykonałam wełną na kanwie 40/10 na podstawie obrazu Francois’a Bucher’ta.

"Madame de Pompadour" – portret namalowany w 1756 r. przez Francois Boucher’ta. 

 Kim była i jaka była Marqise de Pompadour powszechnie znana jako Madame de Pompadour?

Zanim przeszła do historii jako faworyta Ludwika XV znana była jako Jeanne Antoinette Poisson, Marquise de Pompadour. Urodziła się 29 grudnia 1721 r. w Paryżu. Pochodziła z bogatej rodziny mieszczańskiej. Jej ojciec pełnił służbę na dworze jako koniuszy księcia Orleanu. Otrzymała bardzo staranne wykształcenie i wychowanie w klasztorze.

W 1741 r. wieku 19 lat poślubiła Karola Wilhelma Le Normant d’Etiolles. Małżeństwo zostało zawarte z rozsądku, ale mimo tego było nad wyraz dobrane i udane, i pewnie byłoby takim nadal, gdyby nie pewien bal maskowy w Wersalu w 1745 r.

Los tak chciał, że na tym balu Madame Le Normant d’Etiolles poznała króla Francji Ludwika XV . Od pierwszego spotkania para zapałała do siebie wielkim i gorącym uczuciem. 

  Markiza de Pompadour-1750            

Madame Le Normant d’Etiolles i Ludwik XV Umiłowany – Z bożej Łaski Arcychrześcijański król Francji i Nawarry zaczęli się potajemnie spotykać. Skandalem dworskim było niskie pochodzenie markizy. W tamtych czasach (a może nie tylko w tamtych) fakt, że dziewczyna była ładna i inteligentna, posiadała staranne wykształcenie i bogactwo był bez znaczenia. Liczyło się tylko pochodzenie: Ona, to mieszczka, z tytułem dziedzicznym markizy, a On – król wywodzący się z zacnej dynastii Burbonów.   

Miłość króla do markizy była gorąca i szczera. Kochał ją za to, że potrafiła osłodzić mu życie i podtrzymywała na duchu w momentach załamania. W apartamentach markizy, w niewielkim, świetnie dobranym gronie król odpoczywał od świata dworskich ceremoniałów i wszechwładnej etykiety. Bywały sytuacje, że On – Ludwik XV – koronowany smakosz, zakładał fartuszek i w arystokratycznym towarzystwie przygotowywał obiad. Ona niestrudzenie wymyślała kolejne niespodzianki, od drobnych codziennych typu – nowy przepis na wyrafinowane danie, czy wiejska wieczerza, do której sama podawała przebrana w strój wieśniaczki, po olśniewające i wymagające wielkiego nakładu starań i kosztów, jak ogromna i cudnie pachnąca oranżeria w pałacu Bellevue, w której nie można było zrywać kwiatów, gdyż są porcelanowe.

Madame Le Normant d’Etiolles w 1759 r.

Wśród królewskich faworyt nie ma postaci szarych i bezbarwnych, a ich wpływ na losy państwa bywa dobry lub zły, lecz zawsze jest przeogromny. Taka również była Madame de Pompadour. Francją rządziła kilkanaście lat, i jak podają źródła, czyniła to z miłości. Słynęła z elegancji i dobrego smaku, a że przy okazji rujnowała skarb królewski – trudno, z kobietami tak to już bywa. 

"Żyjmy hucznie i wesoło, a po nas choćby potop!" – mawiała. 

Była kobietą bezinteresowną, o wrodzonej dobroci, wielkiej kulturze i takcie. To ona w dużym stopniu stworzyła styl. który przeszedł do historii pod nazwą "stylu Ludwika XV".

Była znaną bywalczynią salonów paryskich, gdzie poznała między innymi Wolter’a, Duclos’a i Monteskiusza. Organizowała rauty i bale na dworze królewskim w Wersalu. To nie kto inny, tylko Madame de Pompadour stwierdziła, że: "Szampan, to jedyne wino, po którym kobieta pozostaje piękna".

Zakupiła kilka niewielkich pałacyków, które potem remontowała i przebudowywała, dając tym samym zatrudnienie artystom, którzy wypełniali je dziełami sztuki. Każda z tych rezydencji była kameralnym arcydziełem pozwalającym odpocząć od blichtru Wersalu. Ludwik XV znalazł obok markizy Pompadour to czego szukał – spokój i schronienie. W jej towarzystwie mógł bezpiecznie odpocząć i poczuć się zwykłym człowiekiem. Markiza potrafiła stworzyć atmosferę daleką od intryg i życia dworskiego.

I jak to w życiu bywa nic nie trwa wiecznie. Z czasem nawet najbardziej gorące uczucie wygasa. Tak też i było w przypadku tej pary. Kiedy Madame de Pompadour nie mogła już zadowolić króla przymiotami swojej urody, któraś z dworskich koterii podsunęła królowi nową piękność w nadziei uzyskania tą drogą wpływów.  Nie przeszkadzało to jednak Ludwikowi XV pozostawać z markizą w przyjaźni do końca jej życia. Król często ją odwiedzał i długo rozmawiał.

Portret Markizy Pompadour na kilka miesięcy przed śmiercią

Jak podają źródła życie Madame de Pompaduor nie było usłane różami. Opinia francuska zarzucała jej klęski oręża i dyplomacji francuskiej. Przeciwko niej skierowana była satyra i kąśliwe paszkwile.

Markiza de Pompadour zmarła w 1764 r.w wieku niespełna 43 lat, po przebyciu choroby płuc.

„Pocałunek” – G. Klimta – powalentynkowy obraz

Prezentowany wcześniej gobelin "Macierzyństwo" od momentu powstania świetnie wkomponował się w wystrój pokoju gościnnego. Któregoś dnia wpadłam na pomysł "domalowania" do niego innych obrazów, które swoim stylem i treścią będą tworzyły tematyczą całość. Długo zastanawiałam się jakie obrazy wybrać, ostatecznie zdecydowałam, że będą to kolejne dwa gobeliny wg dzieł G. Klimta – "Pocałunek" i "Zauroczenie". 

Pocałunek - Klimt

"Pocałunek" – mój gobelin 

Gobelin wg dzieła Gustava Klimt’a "Pocałunek" zaczęłam wyszywać jakiś czas temu. Wyszyłam wówczas prawie cały obraz, pozostawiając jedynie niedokończone elementy w kolorze białym (w moich pracach stosuję zasadę, że haft zaczynam od koloru najciemniejszego i kończę na najjaśniejszym). 

G. Klimt -

"Pocałunek" – obraz Gustava Klimt’a

"Pocałunek" Klimt namalował w latach 1907-1908 i jest to najbardziej znane dzieło artysty.

„Macierzyństwo” – G. Klimt

Dawno nie wspominałam o mojej trzeciej pasji – hafcie. Nadrabiając tę zaległość prezentuję jedną z moich perełek – gobelin "Macierzyństwo". Jest to mój ulubiony obraz i jak na ulubioną rzecz przystało – zajmuje eksponowane miejsce w domu.

G. Klimt -

"Macierzyństwo" – mój gobelin

Obraz "Macierzyństwo" będący fragmentem dzieła Gustava Klimta "Trzy okresy z życia kobiety" (The Three Ages of Woman) wyszyłam ponad dwa lata temu. 

G. Klimt -

"Trzy okresy z życia kobiety" – G. Klimt

Gustav Klimt – austriacki malarz i grafik (1862 – 1918 ). Jeden z najwybitniejszych przedstwicieli secesji – stylu w sztuce, którego charakterystycznymi cechami są: płynne, faliste linie, ornamentacja abstrakcyjna lub roślinna inspirowana wpływami sztuki japońskiej, swobodne układy kompozycyjne, asymetria, płaszczyznowość i linearyzm oraz subtelna pastelowa kolorystyka.  

Artysta tworzył dzieła totalne i absolutne, wolne od wszelkich konwencji i ograniczeń narzucanych przez akademickie koncepcje. Obrazy Klimta są więc wyrazem nieograniczonej swobody twórczej eksponując bujność i złożoność epoki, w której żył.

Wspaniała niespodzianka od Ani

Dzisiejszy dzień od samego rana był ciepły i słoneczny. Dzisiaj spotkała mnie również miła niespodzianka –

– po powrocie z pracy w skrzynce pocztowej zastałam przesyłkę od Ani http://anqu.blox.pl/html zawierającą gazetkę z wzorami do wyhaftowania obrazów.

  

Piękne słoneczniki 

Damy w ogrodzie

Uwielbiam słoneczniki i portrety kobiet – niespodzianka ma zatem wymiar podwójny.

Dziękuję Ci Aniu!

 

„Maki” Moneta – gobelin ukończony

Właśnie skończyłam "Maki" – gobelin, który wyhaftowałam na podstawie dzieła Monet’a "Maki w Argentuil".

"Maki" na moim gobelinie

Obraz o wymiarach 40×51 cm. wyszyłam półkrzyżykiem nierozdzieloną nitką muliny "Ariadna na kanwie 44 oczka na 10 cm.

"Maki" – obraz Claude’a Monet’a

Claude Monet (1840-1926), to malarz francuski, jeden z największych twórców i najbardziej konsekwentny przedstawiciel impresjonizmu – kierunku w sztuce, którego charakterystyczną cechą było dążenie do oddania zmysłowych, subiektywnych wrażeń (impresji) artysty.

Nazwa kierunku została ironicznie nadana przez krytyka sztuki Louisa Leroy’a i pochodzi od tytułu obrazu Monet’a "Impresja, wschód słońca".

 

 " Impresja, wschód słońca" 

"Impresja, wschód słońca" eksponowana w 1874 roku na wystawie u Nadara stała się swego rodzaju manifestem impresjonizmu.

Monet w swojej twórczości konsekwentnie prowadził studia nad kolorem, światłem i ich wzajemnymi relacjami. Malował na swoich obrazach to, co nieuchwytne i niestałe w naturze : "… iskrzenie światła, błysk wody, przezroczystość powietrza, drżenie liści (…). Odtwarzać pragnął słońce, zimno, wiatr, mgłę – a były to dążenia zupełnie nowe, mające wartość rewelacji". (Od Moneta do Polloca. Słownik malarstwa nowoczesnego, Warszawa 1995).

Claude Monet był wrogiem wszelkiego stylu – w Luwrze oglądał wyłącznie pejzarzystów holenderskich. Mówiono, że cały swój system pracy pragnął oprzeć wyłącznie na obserwacji natury, na bezpośrednim doznaniu oka.

Paul Cezanne powiedział o nim: 

"Monet to tylko oko, ale mój Boże, co za oko!".

Wspomnienie lata – „Słoneczniki” van Gogha

Słoneczniki, to kwiaty, ktore szczególnie sobie upodobałam.  Zachwycają mnie swoją prostotą i radosnym słonecznym kolorem.

 

"Słoneczniki" – mój gobelin

 

 

Obraz o wymiarach 40×50 cm. wyszyłam półkrzyżykiem wełną gobelinową na kanwie 40 oczek/10 cm.

Inspiracją do powstania gobelinu jest dzieło Vicentego van Gogh’a "Dwanaście słoneczników w wazonie".

"Słoneczniki" – van Gogh’a

 

Obraz ten powstał w sierpniu 1888 roku w miejscowości Arles na południu Francji. Obecnie dzieło  wystawiane jest w Galerii Neue Pinakothek – Monachium. 

Vincent van Gogh namalował serię obrazów zawierających motyw słoneczników.

"Być może wiesz, że piwonia należy do Jeannin, ostrokrzew do Quost, ale słonecznik jest mój, w pewnym sensie" – z listu do Theo 22 lub 23 styczeń 1889 r.

"Pięć słoneczników" – sierpień 1888 r. – obraz został zniszczony w pożarze podczas II wojny światowej na terenie Japonii.

"Piętnaście słoneczników w wazonie" – styczeń 1889 r. – Muzeum Sztuki Współczesnej im. Seji Tego Yasuda w Tokio. Obraz został wyceniony na ok. 40 milionów $.

"Piętnaście słoneczników w wazonie" – sierpień 1888 r. – National Gallery w Londynie.

"Dwanaście słoneczników w wazonie" – styczeń 1889 r. – Museum of Art w Filadelfii.

"Piętnaście słoneczników w wazonie" – styczeń 1889 r. – Muzeum Van Gogh’a Amsterdam.

"Trzy słonecznki" – sierpień 1888 r. – zbiory prywatne (USA).

Inne słoneczniki namalowane przez Vincent’a van Gogh’a:

  

"Cztery ścięte słoneczniki" – sierpień-wrzesień 1887 r. – Muzeum Kroller-Muller – Otterlo. 

  

"Dwa ścięte słoneczniki" – sierpnień-wrzesień 1887 r. – Muzeum Van Gogh’a  Amsterdam. 

 

 

"Dwa ścięte słoneczniki" – sierpień-wrzesień 1887 r. – Kunsmuseum Berno.

"Dwa ścięte słoneczniki" – sierpień-wrzesień 1887 r. – Metropolitalne Muzeum Sztuki w Nowym Jorku.

"Czuję w sobie pragnienie odnowy i próbuję przeprosić za to, że moje obrazy są ostatecznym niemal krzykiem rozpaczy, chociaż sielankowa aura słoneczników może wydawać się symbolem wdzięczności" Vincent van Gogh – do Wil – 20 luty 1890 r.

Piękna pani – czyli coś z międzyczasu

Nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie "wykombinowała" w międzyczasie; obecnie – między wyszyciem łąki i nieba w obrazie "Maki w pobliżu Argenteuil" Moneta.

Kiedy w kiosku zobaczyłam najnowszy numer "Kramu z robótkami" nie mgłam się oprzeć. "Dama w kapeluszu" tak mi się spodobała, że chciałam ją mieć w swojej kolekcji gobelinów. 

"Dama w kapeluszu" – fragment z mojego obrazu

Szybciutko zakupiłam zestaw do wyszywania zawierający nadrukowaną kanwę (aida 54/10) z podmalowanym tłem, schemat graficzny oraz komplet muliny DMC. Haftować zaczęłam  zaraz po odebraniu przesyłki. Robótka tak mnie wciągnęła, że nim się obejrzałam obraz był już gotowy.  

"Dama w kapeluszu" 

Portret wykonałam pełnym krzyżykiem podwójną nitką muliny. Zastosowałam nowatorską technikę haftu. Wyszywałam tylko pierwszy plan obrazu, natomiast podmalowane tło pozostało na kanwie niewyszyte, dając tym samym efekt dwuwymiarowości.  

Zgodnie z opisem dotyczącym wykonania obrazka, celem podkreślenia pewnych elementów, powinnam jeszcze zastosować ścieg liniowy pojedyńczą nitką  muliny. Ścieg ten spowoduje, że portrecik stanie się bardziej wyrazisty.  

Mam jednak dylemat, czy wykończyć mój obrazek ściegiem liniowym, czy pozostawić go takim jaki jest?

Moja przygoda z haftem weneckim

Swego czasu bardzo mnie fascynował haft wenecki powszechnie zwany haftem richelieu. Stworzyłam wówczas sporo bieżników i serwetek.

Okrągła serwetka wyhaftowana podwójną niteczką muliny na cieniutkim białym płótnie. Jej pierwotne przeznaczenie – ozdoba koszyczka z chlebem i solą na powitanie młodej pary.

Prostokątny obrusik z motywami stylizowanych róż

Bieżnik wykonany żółtą muliną na złocistym lnie

Bieżniczek z białymi margaretkami 

Serwetka do wielkanocnego koszyczka

Serwetka z zajączkiem do przykrycia koszyczka ze święconką

Haft wenecki jest piękny, szczególnie wówczas, kiedy zostanie wykonany na tkaninie gęsto i równo tkanej, o jednakowym splocie. Najlepsze jest płótno lniane, pościelowe, batyst lub elanolen. Dzierga się muliną, atłaskiem lub kordonkiem. Grubość nitki zawsze musi być dostosowana do grubości materiału.

Haftując moje serwetki i bieżniki starałam się przestrzegać podstawowych technik i reguł haftu. Czy mi się udało?