Owocowy zawrót głowy

Jeszcze takiego urodzaju – jak w tym roku – nigdy w moim sadzie nie było.

Uginające się pod ciężarem owoców gałązki czereśni i wiśni.

moje wiśieńki 2018-1

Oczepione gronami krzaczki porzeczek czerwonych i czarnych.

porzeczki 2018

porzeczki 2018-2

Oblepiony słodkimi kuleczkami agrest.

owocowy zawrót głowy-4-agrest

Wszystkie dary natury, które w moim ogrodzie się znalazły zostały zagospodarowane.

owocowy zawrót głowy-1

Z czereśni zrobiłam kompoty i nastawiłam nalewkę.

Wiśnie przerobiłam na trzy sposoby: kandyzowane w syropie, konfitury i nalewki.

owocowy zawrót głowy-2

Z porzeczki czerwonej przygotowałam galaretkę na surowo i nastawiłam nalewkę.

owocowy zawrót głowy-3

Czarną porzeczkę rozgotowałam, przetarłam i w galaretkę zmieniłam (nalewki nie robiłam, bo mi nie smakuje).

Agrest prosto z krzaczka na surowo zjadany jest, a jak coś zostanie, to na nalewkę przeznaczę.

*****************************************************

Za odwiedziny i komentarze serdecznie dziękuję.

kwiatusszek 2018

Wakacyjnie wszystkich pozdrawiam

Piwonie zakwitły

Tylko jeden krzaczek piwonii w ogródku mam.

Spójrzcie jakże urocze kwiatuszki się na nim pojawiły.

piwonie 2018-1

piwonie 2018-2

piwonie 2018-3

piwonie 2018-4

piwonie 2018-5

piwonie 2018-6

Nie wiem jak Wy, ale ja kocham te kwiaty.

Edycja wpisu w dniu 03 czerwca 2018 r.

A takie śliczności zakwitły w ogródku mojej cioci

piwonia cioci-2018-1

piwonia cioci-2018-2

piwonia cioci-2018-3

Przy okazji zapraszam do sadu na czereśniową ucztę.

czereśnie 2018-1

Pozdrawiam serdecznie

A miało być tak pięknie, czyli jak wirus w realizacji planów namieszał

Koniec kwietnia i początek maja – udało mi się „zorganizować” dziewięć dni wolnego (soboty i niedziele wliczając) i żeby chaos w te wolne dni się nie wdarł stosowne plany poczyniłam.

A w planach tych między innymi było:

– biesiadowanie ze znajomymi przy grillu (nawet gitara nastrojona została),

– dwa wyjazdy poza miejsce zamieszkania – jeden na Kaszuby, żeby wśród kamiennych kręgów energią z kosmosu się wzmocnić, drugi – na Czarne Wesele do Kluk, coby troszeczkę kultury folklorystycznej łyknąć.

Miał być również relaks na świeżym powietrzu, czytanie książki i haft.

konwalie 2018-1

Niestety jak to bardzo często z planami bywa, większa część nawet realizować się nie zaczęła.

Brak odpowiedniej pogody spowodował, że biesiadowania przy grillu nie było, a spotkanie ze znajomymi odbyło się na tarasie, gdzie jednego dnia piliśmy poranną kawę, a innego zajadaliśmy żurek, który ugotowałam na prawdziwym swojskim zakwasie.

Z wyjazdów tylko jeden udało się zrealizować; 2 maja przed południem na Czarne Wesele do Kluk się udałam. Na Czarnym Weselu fajnie było, razem z zespołami ludowymi potańczyłam i pośpiewałam, a kiedy głód poczułam, to miseczką grochówki wojskowej się posiliłam i  litewskim kwasem chlebowym popiłam.

Następnie po  strawę duchową się udałam i stanowiska z rękodziełem wszelakim odwiedzać zaczęłam.

Wśród rękodzielniczych eksponatów uwagę moją zwróciły:

– niesamowicie oryginalna, wspaniała biżuteria z bursztynu osadzonego w wypłukanym przez fale morskie drewnie (nie mam zdjęć – prawa autorskie, a żadnej biżutki nie zakupiłam, gdyż nie pozwolił mi na to mój budżet przeznaczony na tę imprezę),

– cudnej urody ręcznie formowana, malowana i wypalana ceramika artystyczna (na pamiątkę zakupiłam zielonooką ceramiczną kurkę),

– perfekcyjna w każdym detalu frywolitkowa biżuteria i inne ozdoby czółenkami poczynione przez Mistrzynię koronki frywolitkowej (TUTAJ można obejrzeć prace Joanny) (na pamiątkę zakupiłam kwiatuszek z koralikowym środkiem).

kura moja 1

Moją cudną ceramiczną kurkę wystroiłam w równie cudną frywolitkową broszkę.

kura moja 2

kura moja 3

Przez przypadek na stoisko z antykami trafiłam i taką oto porcelanową „perełkę” nabyłam:

świecznik-dama

Do tego momentu mój majowy weekend przebiegał w miarę zgodnie z założeniem.

Plany sypać się zaczęły po powrocie z Kluk. Pod wieczór poczułam się źle, jakieś dreszcze, zawroty i ból głowy, drapanie w gardle.  Nie miałam wyjścia, musiałam tę infekcję wygonić z siebie, dlatego kolejne dni: 3, 4, 5 i 6 maja pod kołderką w łóżku spędziłam.

A miało być tak pięknie, a miał to być ciekawie spędzony czas …

konwalie 2018-3

W podziękowaniu za Wasze odwiedziny i komentarze bukiecik konwalii z mojego ogródka przygotowałam.

Pozdrawiam serdecznie

Amarylis kwitnąć zaczął, czyli jak ładnego kwiatka sobie wyhodowałam

Kilka tygodni przed Świętami wielkanocnymi w jednym z marketów kupiłam doniczkę z malutkim, ledwo co z cebuli wystającym pączkiem amarylisa. Kwiatek na parapecie okna w kuchni postawiłam i obserwować zaczęłam. Długo nic się nie działo, tzn. cebula sobie w ziemi siedziała i chyba,  podobnie jak ja jej tak i ona mnie się przyglądała, gdyż o zachęceniu pączka do rozwijania się zapomniała. 

Aż tu nagle przed Świętami – dosłownie z dnia na dzień – łodyżka stawała się coraz dłuższa, a zielony do tej pory pączek wiosennych rumieńców nabrał i rozchylać się zaczął.

W pierwszy dzień Świąt z dużego pączka sześć mniejszych wychylać się zaczęło.

W poświąteczny wtorek (3 kwietnia raniutko) kwiatuszek wyglądał tak:

amarylis 3 kwietnia 2018 r.

Następnego dnia (4 kwietnia) malutkie do tej pory pączusie powiększać się zaczęły.

amarylis 4 kwietnia 2018 r.

W czwartek (5 kwietnia) rano z malutkich pączków kwiaty się rozwinęły.

amarylis 5 kwietnia 2018 r.

Tego samego dnia po południu amarylis wyglądał tak:

amarylis 5 kwietnia 2018 r.1

amarylis 5 kwietnia 2018 r.2

amarylis 5 kwietnia 2018 r.3

Kolejny dzień i kolejne kwiatki – w piątek (6 kwietnia) na łodyżce były już cztery kwiaty.

amarylis-6.04.2018

Sobota (7 kwietnia) – rano na roślince były już cztery dobrze rozwinięte kwiatuszki

amarylis-7.4.18

Niedziela (8 kwietnia) – kwiatuszki w promykach wiosennego słoneczka

amarylis-8.4.18-1

amarylis-8.4.18-2

Wpis dedykuję wszystkim miłośnikom tych pięknych kwiatów.

Dużo informacji o hodowli i pielęgnacji amarylisów znajduje się TUTAJ

Za odwiedziny i komentarze serdecznie dziękuję.

Pozdrawiam wiosennie

Poświątecznie

Poświąteczny wpis rozpocznę do podziękowań za karteczki i życzenia

Edytce

karteczka od Edy-2018

Janeczce

Janeczka2018

Cornelce

Cornelka2018

Z całego serca dziękuję za pamięć, śliczne karteczki i miłe życzenia.

Jesteście kochane.

******************************************

Moje tegoroczne wielkanocne karteczki prezentowały się tak:

 wielkanoc2018

Szydełkowy wzorek na wypełnienie owalnych okienek przypominających jajeczka znalazłam w jednej z robótkowych gazetek.

Na karteczkach życzenia zapisałam i do drogich mojemu sercu osób przed Wielkanocą wysłałam.

*****************************************

 A jak minęły mi tegoroczne Święta?

Odpowiedź jest krótka: szybciutko i milutko.

dzwońce-świąteczni stołówkowicze

(dzwońce na śniadaniu wielkanocnym – widok z okna w kuchni)

Pogoda w czasie Świąt była wymieszana jak na kwiecień przystało. Nie bez powodu ludowe przysłowie mówi, że „kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy i trochę lata”.

Pierwszy dzień jakby wiosenny, choć dżdżysty i mglisty, drugi natomiast jakby zimowy; w nocy śniegu napadało i rano za oknem było biało. W czasie dnia świeciło słoneczko i śnieg zdążył stopnieć, jednak chłód do spacerów zbytnio nie zachęcał.

Planowałam wyjazd nad morze, a skończyło się wyjazdem w pobliskie okolice i zamiast spotkania z mewami, skończyło się spotkaniem pary znajomych żurawi i stadka sarenek.

No i  jeszcze bocianka spotkałam.

tosiek1

To mój zeszłoroczny znajomy. Przyleciał do nas już 19 marca i w swoim gniazdku w pobliskiej miejscowości zamieszkał.   

*****************************************

Pierwszy poświąteczny poranek powitał mnie bardzo kolorowo.

ranek 3 kwietnia 2018 r.

Było kilka minut po 6 rano, kiedy na horyzoncie łuna z promyków wschodzącego słoneczka się utworzyła. Cieszę się, że aparat miałam pod ręką (no i że był naładowany) i mogłam to niesamowicie malownicze zjawisko uwiecznić.

*****************************************

I to na tyle w temacie poświątecznym.

Bardzo dziękuję za odwiedziny i bardzo ciepłe powitanie po dość długim okresie mojej blogowej niebytności.

Pozdrawiam serdecznie

Prima aprilis ? ? ?

Nie, nie, nie,

to nie prima aprilis, to mój powrót na blog i to powrót na poważne.

Wszystkim,

którzy tutaj zajrzą jeszcze w czasie Świąt

życzę radosnego świętowania.

***************************************************

Dziękuję za pamięć wszystkim, którzy do mnie zaglądali i swoimi wpisami (tu i ówdzie) motywowali do powrotu.

kliwia na dziękuję 

Kilka słów wyjaśnienia dlaczego mnie tak długo nie było.

Pewne życiowe zawieruchy spowodowały, że straciłam ochotę na pisanie bloga, a przez jakiś czas i na robótki. Potrzebowałam czasu żeby oswoić się z nową sytuacją.

Jesienią tamtego roku wróciłam do robótek. Zainteresowały mnie wzory koniakowskie, zaczęłam tworzyć serwetki i gwiazdki z cieniutkich nici. Po jakimś czasie „cienizna” mi się znudziła i szydełkowałam już z normalnego kordonka, czyli takiego z numerem 10.

W ostatnim okresie – w zależności od tego co szydełkuję – wykorzystuję nici cieniutkie i grubsze na zmianę.

A szydełkuję aktualnie ozdoby na okna.

Oto zapowiedź serii okiennych ozdóbek …

 ozdoba w kuchni

Takie szydełkowe kółeczka zawsze mi się podobały, nawet druciane obręcze kiedyś tam kupiłam, ale z realizacją było mi jakoś nie po drodze.

Do oprawiania serwetek w metalowe kółeczka zmotywowała mnie Cornelka.

I to by było dzisiaj na tyle …

Wszystko – no może nie wszystko, bo część moich prac wybyła – co za „waszymi plecami” zrobiłam postaram się w moich kolejnych wpisach zaprezentować.

Serdecznie pozdrawiam i do zobaczenia niebawem.

Z długiego spaceru wróciłam …

Od świąt zimowych do świat wiosennych ten mój spacer trwał, nawet nie zauważyłam jak trzy miesiące minęły, czas tak szybko leci …

Dziękuję, że na mnie czekaliście.

Hiacynty 2016

Postaram się w najbliższym czasie nie wybierać się na aż tak długie spacery.

*********************************************

Tegoroczne Wielkanocne Święta upłynęły mi w miłej, rodzinnej atmosferze.

Pierwszy dzień był bardzo słoneczny, ale chłodny. W planach miałam wyjazd nad morze, jednak ze względu na ten chłód, oraz to, że byłam krótko po grypowych przejściach z wyjazdu zrezygnowałam.

zającczki wielkanocne 2016

Drugi świąteczny dzień spędziłam poza domem. Do wyjazdu zachęcała pogoda – było cieplutko i słonecznie. Co prawda rano było pochmurno, ale przed południem niebo zaczęło się przejaśniać, chmury się schowały i słoneczko zaczęło świecić na dobre … i tak sobie świeciło do późnego popołudnia.

*********************************************

Jak co roku, tak i w tym otrzymałam od Was drogie blogowe koleżanki życzenia świąteczne na cudnych karteczkach zapisane.

Bardzo serdecznie dziękuję:

Bożce

wielkanoc 2016-od Bożki

Janeczce

wielkanoc 2016-od Janeczki

Edytce

wielkanoc 2016-od Edy

Cornelce

wielkanoc 2016-od Cornelki

Jesteście kochane, bardzo, bardzo, bardzo.

*********************************************

O moich aktualnych robótkowych poczynaniach napiszę niebawem.

wielkanoc 2016

Dziękuję, że jesteście.

Serdecznie i wiosennie pozdrawiam.

Słodki cukiereczek od Bożki

Razu pewnego Bożka cukiereczki rozdawała, grzecznie w kolejce się ustawiłam, cierpliwie poczekałam i właśnie cukieraska dostałam.

cukiereczek od Bożki1

Ślicznie zapakowany ten cukierasek i taki bardzo, bardzo słodziutki.

cukiereczek od Bożki2

Czyż nie jest prześliczny? A jak perfekcyjnie wykonany.

Bożka sama dla mnie wzorek i kolorek wymyśliła, i przyznać muszę, że intuicję wspaniałą ma, gdyż idealnie w kolorystykę mnie otaczającą trafiła; łazienka, w której chustecznik swoje miejsce zajął, w tonacjach niebieskich jest, ściany błękitne, a podłoga i półeczki – kobaltowe.

cukiereczek od Bożki3

Jak ja się cieszę.

Bożka – raz jeszcze wielkie, wielkie dzięki za niesamowicie miłą niespodziankę.

Mocno, mocno ściskam.