Jesień w kolorach

W pełnym rozkwicie są słoneczniki.

Żółto-złoty kolor kwiatów przyciąga pracowite pszczółki.

Wspaniale prezentują się aksamitki, które „otulają” prawie każdą rabatkę w moim ogródku.

Zielony do tej pory winobluszcz przybrał barwę czerwonego wina.

Kalina cesarska obsypała się koralami koloru koralowego. 

W sadzie rumienią się jabłka i złocą gruszki.

    

Różowo-bordowe astry zdobią stół na tarasie. 

W lesie nadal są grzyby … 

   

…. brązowe prawdziweczki 

…. i brunatne prawdziwki

 

 

 

W zagajniku

Lubię las, szczególnie wtedy, kiedy pojawiają się w nim grzyby.  

  

Grzybki  zebrane w pobliskim lesie pod srebrzystym świerkiem w moim ogródku

Podgrzybki, kozaki, prawdziwki – to grzyby, które najbardziej lubię. Najlepiej wychodzi mi zbieranie podgrzybków. Może dlatego, że wyczuwam miejsca, w których rosną, a może dlatego, że pojawiają się w „gniazdkach” i kiedy już takie „gniazdko” wytropię, to w koszyku ich szybko przybywa. 

Prawdziwki i kozaki – „łupy” z ostatniej wyprawy do lasu

Nie gardzę również prawdziwkami, ale z nimi różnie bywa; musi być ich naprawdę dużo, żeby jakiś mi się trafił. Trudno mi jest pojąć, jak tak szlachetne grzyby mogą rosnąć w tak „nieszlachetnych” miejscach. Według mnie prawdziwki – ze względu na swoją szlachetność – powinny rosnąć na pięknej zielonej polance wśród szumiących drzew, a one rosną w chaszczach, na obrzeżach lasu, w suchej trawie i porytej przez dziki ściółce. Dziwne zwyczaje mają te grzyby. Widać, że dla swojej szlachetności nie potrzebują szlachetnej oprawy!

Prawdziwki w „szlachetnym” środowisku mojego ogrodu  

A tak na marginesie: „Staruszka (zaznaczam, że to nie o mnie chodzi!) zbiera grzyby w lesie. Podchodzi do niej leśnik, zagląda do koszyka i mówi:

-Proszę natychmiast wyrzucić te grzyby. Nie można ich jeść!

A staruszka na to:

– One nie są do jedzenia, tylko do sprzedania”.

Ja znalezionych grzybków nie sprzedaję, tylko przerabiam na suszone, mrożone i konserwowe.

Ostatnio otrzymałam przepis na potrawę grzybową.

Składniki:

  • 1 szklanka wody
  • 4 łyżki stołowe octu 10%
  • 0,5 szklanki oleju
  • 3 cebule
  • sól, pieprz
  • 1 mały słoiczek koncentratu pomidorowego
  • ugotowane w osolonej wodzie grzyby (np. podgrzbki, kozaki, prawdziwki)

Wykonanie zalewy:

1. Wodę z octem zagotować i odstawić.

2. Na oleju zeszklić posiekaną cebulę, doprawić solą i pieprzem.

Wykonanie potrawy:

1. Do ugotowanych grzybów dodać składniki zalewy oraz koncentrat pomidorowy, wymieszać, dodać cukru do smaku.

2. Włożyć do słoiczków i pasteryzować ok. 20 min.

Potrawa najlepiej smakuje na gorąco.

Piękna pani – czyli coś z międzyczasu

Nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie "wykombinowała" w międzyczasie; obecnie – między wyszyciem łąki i nieba w obrazie "Maki w pobliżu Argenteuil" Moneta.

Kiedy w kiosku zobaczyłam najnowszy numer "Kramu z robótkami" nie mgłam się oprzeć. "Dama w kapeluszu" tak mi się spodobała, że chciałam ją mieć w swojej kolekcji gobelinów. 

"Dama w kapeluszu" – fragment z mojego obrazu

Szybciutko zakupiłam zestaw do wyszywania zawierający nadrukowaną kanwę (aida 54/10) z podmalowanym tłem, schemat graficzny oraz komplet muliny DMC. Haftować zaczęłam  zaraz po odebraniu przesyłki. Robótka tak mnie wciągnęła, że nim się obejrzałam obraz był już gotowy.  

"Dama w kapeluszu" 

Portret wykonałam pełnym krzyżykiem podwójną nitką muliny. Zastosowałam nowatorską technikę haftu. Wyszywałam tylko pierwszy plan obrazu, natomiast podmalowane tło pozostało na kanwie niewyszyte, dając tym samym efekt dwuwymiarowości.  

Zgodnie z opisem dotyczącym wykonania obrazka, celem podkreślenia pewnych elementów, powinnam jeszcze zastosować ścieg liniowy pojedyńczą nitką  muliny. Ścieg ten spowoduje, że portrecik stanie się bardziej wyrazisty.  

Mam jednak dylemat, czy wykończyć mój obrazek ściegiem liniowym, czy pozostawić go takim jaki jest?

Moja przygoda z haftem weneckim

Swego czasu bardzo mnie fascynował haft wenecki powszechnie zwany haftem richelieu. Stworzyłam wówczas sporo bieżników i serwetek.

Okrągła serwetka wyhaftowana podwójną niteczką muliny na cieniutkim białym płótnie. Jej pierwotne przeznaczenie – ozdoba koszyczka z chlebem i solą na powitanie młodej pary.

Prostokątny obrusik z motywami stylizowanych róż

Bieżnik wykonany żółtą muliną na złocistym lnie

Bieżniczek z białymi margaretkami 

Serwetka do wielkanocnego koszyczka

Serwetka z zajączkiem do przykrycia koszyczka ze święconką

Haft wenecki jest piękny, szczególnie wówczas, kiedy zostanie wykonany na tkaninie gęsto i równo tkanej, o jednakowym splocie. Najlepsze jest płótno lniane, pościelowe, batyst lub elanolen. Dzierga się muliną, atłaskiem lub kordonkiem. Grubość nitki zawsze musi być dostosowana do grubości materiału.

Haftując moje serwetki i bieżniki starałam się przestrzegać podstawowych technik i reguł haftu. Czy mi się udało?

Trzeci miesiąc piszę

Mój blog ma trzy miesiące, tylko trzy, a może aż trzy.

Podejmując decyzję o pisaniu, tak do końca nie wiedziałam, czy mi coś z tej pisaniny wyjdzie.

A wszystko zaczęło się tak …

W maju, moja sąsiadka podczas wspólnego picia popołudniowej kawy zupełnie przypadkowo powiedziała: – "Wiesz połaziłam sobie wczoraj po Internecie i ile ciekawych rzeczy tam znalazłam. Baby (sorry dziewczyny, ale Ona tak powiedziała) mają pozakładane strony i piszą o tym co robią, podają przepisy, wymieniają się doświadczeniami, nawiązują znajomości. Ty także mogłabyś taką stronę założyć i pisać o swoich zainteresowaniach, prezentować to, co robisz. Masz przecież o czym pisać i co pokazać".

Może i mam, ale jak to zrobić?

Szybciutko wróciłam do domu, otworzyłam Internet i zaczęłam przeglądać strony, które się pojawiły na hasło "robótki ręczne".   Obejrzałam kilkanaście blogów i wybrałam te, które mnie szczególnie zainteresowały. One były dla mnie inspiracją.

Pomyślałam – spróbuję, a może i mnie się uda. Wymyśliłam loggin i nazwę, ściągnęłam pierwszy szablon (były to motylki) i określiłam mottem charakter bloga.  W tym momencie się zacięłam, gdyż napotkałam na trudności techniczne nie do pokanania przez takiego laika komputerowego jak ja. I kiedy zaczęłam się kręcić wokół "własnego ogona" z pomocą przyszła Splocik. To Splocik sprawiła, że mój blog zaczął nabierać kolorów i kształtów. 

Kiedy po kilku dniach wytężonej pracy moja "opiekunka" stwierdziła, że blog jest na tyle dopracowany, że może iść w świat, dokonałam pierwszego wpisu. Potem były następne, i następne … i chyba będzie jeszcze kilka następnych, gdyż świetnie się czuję wśród Was drogie blogowe koleżanki. 

Tobie Splociku – w podziękowaniu za szablon, fachową pomoc, wsparcie w chwilach zwątpienia i anielską cierpliwość – dedykuję obrazek, od którego zaczęła się moja przygoda z haftem gobelinowym.

Czas do szkoły

"Wakacje się kończą, czas wracać do szkoły" – tak mówi mój mąż nauczyciel. 

Wakacje się skończyły – powiedział Misio i udając, że się cieszy ruszył do szkoły

Kto miał wakacje, ten je miał! Ja niestety, mimo, że pracuję w szkole – z wakacji, w dosłownym tego słowa znaczeniu – nie korzystam.  W okresie lata  mogę jedynie otrzymać przysługujący mi urlop.

W tym roku, po raz pierwszy w życiu, przebywałam na urlopie prawie cztery tygodnie. Taka sytuacja była możliwa dzięki temu, że zmieniłam pracę – przeszłam z jednej szkoły do drugiej. Dalej jest to szkoła, ale jakże inna od poprzedniej. Niby dalej tak samo, a jednak nie tak samo.

Wszystkim nauczycielom i nie nauczycielom, którzy muszą wracać do szkoły i zabrać się ostro do pracy, życzę cierpliwości i wytrwałości, pogody ducha i uśmiechów oraz pozytywnego nastawienia – wszak za 10 miesięcy będą znowu wakacje.

Hurrrra! Już niedługo wakacje! – krzyknął Misio z radością i podskoczył do góry

Portret Julki raz jeszcze

Kombinowałam, kombinowałam, aż wreszcie się udało!

Za namową Splocika, wykorzystując rady Małgosi zawarte na jej blogu wygotowałam moją wyszywankę. Decydując się na ten radykalny krok nie miałam nic do stracenia, jedynie mogłam coś zyskać. Eksperyment się udał – wygląd portrecika znacznie się poprawił!

Portrecik Julki po "wrzątkowej renowacji"

W wyniku gotowania kanwa lekko się wstąpiła, krzyżyczki przybliżyły się do siebie, portrecik nabrał barw. Nareszczie mogę odetchnąć z ulgą i oddać obrazek do oprawy.

 Wnioski z doświadczenia haftowania portretów muliną:

  1. Do haftu nie należy używać kanwy gobelinowej z dużymi oczkami.
  2. Haft będzie dobrze wygladał na kanwie typu aida z 54 oczkami na 10 cm. Do wyszywania należałoby użyć muliny DMC (lub Anchor); Ariadna ma zbyt ubogą paletę barw.
  3. Krzyżyczki najlepiej wykonywać dwoma nitkami muliny. Żmudna to praca, ale efekt będzie naprawdę doskonały. Uzyska się w ten sposób prawidłowe cienie twarzy i harmonijne łączenie się kolorów na całości obrazu.
  4. Dla poprawienia jakości robótki warto ją poddać – zaraz po ukończeniu -zabiegowi gotowania. Po wygotowaniu kanwa i haft wyrównają się,  nici odzyskają swój kolor, a wszelkie zabrudzenia znikną bez śladu. 

Dzięki dziewczyny za wskazanie sposobu naprawienia mojej "fuszerki"

Haft kaszubski we wspomnieniach

Kiedy weźmie mnie ochota na robienie porządków w szafie, zazwyczaj zaczynam od półki z moimi obrusami, bieżnikami i serwetkami. Niektóre moje „skarby” tylko oglądam i odkładam, a niektóre biorę w ręce, siadam i wspominam. 

 

 

Maleńki lniany obrusik z motywami haftu kaszubskiego

Obrusik ten przykrywał kiedyś mój maleńki stolik w panieńskim pokoju; dzisiaj nie ma już stolika i panieńskiego pokoju, a jedynie obrusik pozostał i leży sobie w szafie otrzymanej w posagu, przypominając beztroskie dni spędzone pod rodzicielskim dachem.

              

Kwiatki wykonane haftem kaszubskim

Obrusik wymereżkowałam i wyhaftowałam będąc jeszcze uczennicą liceum. Ma kształt kwadratu o bokach 110 cm. W mereżkowych okienkach umieszczone są różne rodzaje kwiatków w kolorach typowych dla haftu kaszubskiego.

W hafcie kaszubskim występuje siedem podstawowych kolorów związanych z legendą o powstaniu Kaszub:

  • chabrowy, jak piękne kaszubskie jeziora;
  • niebieski, jak kaszubskie niebo;
  • granatowy, jak niezmierzona głębia morza;
  • żółty, jak zboża dojrzewające na polach i jak słońce;
  • zielony, jak lasy pełne zwierza;
  • czerwony, jak krew, ktorą każdy Kaszub gotów przelać w obronie swojej ziemi;
  • brązowy lub czary, jak ziemia na polu czekająca na zasiew.

 

W okresie pasjonowania się haftem wykonałam sporo różnych bieżników. Większość z nich rozdałam. Zostały mi jedynie dwa, jeden z dominacją koloru brązowego, a drugi – niebieskiego.

Bieżnik wykończony zewnętrzną mereżką

Wzór kaszubski na bieżniku

Bieżniczek wykończony niebieską szydełkową koronką

Pamiętam, że inspiracją do haftowania haftem kaszubskim były prace moich koleżanek z klasy, które należały do kółka hafciarskiego. 

Koleżnaki swoje haftowanki przypisywały do różnych szkół haftu kaszubskiego, ja moich – niestety – nie potrafię, ze względu na brak wiedzy teoretycznej na ten temat. Z drugiej strony, czy to ważne, który haft, z której szkoły pochodzi? Istotne chyba jest to, że nauczyłam się trudnej sztuki haftu i haftowanie to, sprawiało mi dużą przyjemność.

Cukiniowe ciasto

Kwiat cukinii

Sezon cukiniowy się zaczął. A jak cukinia, to na moim stole zawsze się pojawia przepyszne, bardzo proste i szybkie w wykonaniu ciasto.

Cukiniowe ciasto

Składniki:

  • 2 szklanki mąki
  • 2 jajka
  • 0,5 szklanki oleju
  • 1,5 szklanki cukru
  • 1,5 łyżeczki sody
  • 2 łyżeczki cynamonu,
  • szczypta zmielonych goździków
  • 1 torebka cukru waniliowego
  • 1,5 szklanki utartej na dużych oczkach tarki obranej cukinii (z cukinii należy usunąć środek z nasionkami)
  • rodzynki lub posiekane orzechy włoskie

Wykonanie:

1. W misce połączyć mąkę, jajka, olej, cukier, sodę i przyprawy. 

2. Dodać utartą cukinię i dobrze wymieszać.

3. Wylać na średniej wielkości blaszkę, wstawić do nagrzanego piekarnika i piec ok. godziny w temperaturze 180 – 200oC.

4. Po ostudzeniu warto posmarować polewą czkoladową.

Ciasto można przekroić i przełożyć powidłami śliwkowymi.

Ciasto z cukinii ma ciemną barwę i wilgotną strukturę, a swoim smakiem przypomina piernik.

Życzę smacznego!

 

Maki Moneta

Szukając materiału do wykonania portrecika Juleńki zupełnie przypadkiem znalazłam – kupioną kiedyś tam i zapomnianą – kanwę z nadrukiem dzieła Moneta "Maki w pobliżu Argenteuil".

 

Maki Moneta

Postanowiłam więc, że w najbliższym czasie zajmę się właśnie tym obrazem. 

Jest kilka powodów, dla których powinnam wyhaftować Maki.

Po pierwsze – jest to gotowa nadrukowana kanwa więc wykonanie ok. 40 000 półkrzyżyków, to przysłowiowa pestka.

Po drugie – po wysiłku jaki włożyłam w wyszycie portretu Juleńki relaks wśród natury jest jak najbardziej wskazany.

Po trzecie – gotowy gobelin przyda mi się do zmiany wystroju pokoju wypoczynkowego po remoncie. 

Ujmując rzecz ogólnie i obrazowo – upiekę kilka pieczeni na jednym ogniu.