Świąteczne dni spędziłam bez szydełka, drutów i igły … jakoś nie miałam ochoty na żadną robótkę. Wolny czas wypełniła mi książka, ulubione czasopisma, słuchanie kolęd i wizyty u najbliższych.
Okres świątecznego wypoczynku sprzyjał ocenie tego co mija i przemyśleniom nad tym co przede mną. W starym roku powzięłam również kilka postanowień związanych ze zmianą moich nawyków. Jednym z tych postanowień, to wykończenie pozaczynanych robótek.
Realizując złożoną sobie obietnicę zabrałam się za serwetę, która wymagała niewielkiego szlifu żeby stać się użyteczną. Robótkę rozpoczęłam na początku ubiegłego roku. Wówczas zafascynowana wzorem zrobiłam prawie wszystkie elementy, część z nich połączyłam, ale większość "luzacko" czekała na "lepsze czasy".

Połączone elementy obrusika

Koronkowy brzeg serwety
Mój obrusik ma wymiary 100×150 cm i idealnie pasuje na ławę w pokoju wypoczynkowym. Patrząc na skończoną robótkę zastanawiam się: Co też stanęło mi na przeszkodzie, że serwetki nie ukończyłam wcześniej?