Nic bardziej nie motywuje do rozpoczęcia dziergania jak coraz dłuższe wieczory i coraz chłodniejsze dni, i – w moim przypadku – chęć ucieczki przed wykończeniem rozpoczętych haftów.
Poczyniłam zatem stosowane przygotowania:
1. Kupiłam nowy koszyczek.

2. Znalazłam sklep i zamówiłam włóczki.


3. Wygrzebałam druty i inne niezbędne akcesoria dziewiarskie.
4. Nabyłam kilka nowych gazetek z wzorkami i fasnonami, żeby być w zgodzie z panującymi w modzie trendami (znając siebie pewnie i tak wybiorę jakiś wzorek i model z mojego archiwum).

No coż, teraz już nie mam wyjscia – zaczynam dzierganie.
W planach (z zachowaniem proporcji zaangażowania w robótki) mam zamiar wykonać:
– cztery sweterki dla siebie,
– jeden sweterek dla mężusia.