W oczekiwaniu na dostawę włóczki rozpoczęłam dzierganie szaliczka.

Po przerobieniu kilku rzędów stwierdziłam, że coś mi nie pasuje.

Najpierw dopatrzyłam się pomyłki we wzorze – wszystkie rzędy przerabiałam na prawo, gdy tymczasem rząd 6 (i kolejne jego odpowiedniki w powtórzeniach) powinnam przerabiać na lewo. Następnie – kiedy mój szaliczek miał ok. 15 cm długości – doszłam do wniosku, że Baśka jest mało elastyczna (za mało w niej naturalnej wełny) przez co robótka traci na sprężystości.
Mówi się trudno … Baśka wróciła na motek.

Udałam się zatem do pasmanterii i nabyłam Kashmirek. Włóczkę śliczną i delikatną jak pawie piórko.
Kashmirek śliwkowy przeznaczam na szliczek dla siebie, a ten w kolorze szarym – na szaliczek dla mojej córci.
Jak myślicie, od którego szaliczka zacznę moją robótkę?