Tytuł notki brzmi jak zapowiedź horroru … ale dla mnie to już nie zapowiedż, ale horror w klasycznym wydaniu…. kolejne dwa moteczki kordonka zużyte, a końca różanego szydełkowego „potwora” jak nie było, tak nie ma.
O czym mowa … ano o serwecie, która okazała się obrusem, a miała być malutką serweteczką. TUTAJ więcej w tym temacie …


Dla przypomnienia – tak ma wyglądać mój szydełkowy „potwór” po przerobieniu ostatniego rzędu.

Ładne „to to” będzie, ale jak pomyślę, że znowu muszę dokupić nici, to mi się już tej „ładności” odechciewa.