Różanej serwetki ciąg dalszy, czyli wakacyjna walka z szydełkowym potworem …

Tytuł notki brzmi jak zapowiedź horroru … ale dla mnie to już nie zapowiedż, ale horror w klasycznym wydaniu…. kolejne dwa moteczki kordonka zużyte, a końca różanego szydełkowego „potwora” jak nie było, tak nie ma.

O czym mowa … ano o serwecie, która okazała się obrusem, a miała być malutką serweteczką. TUTAJ więcej w tym temacie …

Różyczkowa6

Różyczkowa7

Dla przypomnienia – tak ma wyglądać mój szydełkowy „potwór” po przerobieniu ostatniego rzędu.

 Ładne „to to” będzie, ale jak pomyślę, że znowu muszę dokupić nici, to mi się już tej „ładności” odechciewa.

Dodaj komentarz