Podsumowanie roku i wykańczanie tego co zaczęte, czyli co było i szydełkowe firaneczki

Zanim na dobre rozpocznę tegoroczne blogowanie pozwolę sobie na króciutkie podsumowanie minionego roku.

Otóż, 2011 rok był dla mnie: 

w sprawach rodzinnych wyjątkowo obfity w szalone zdarzenia i emocjonujące przeżycia – wiele się wydarzyło, sporo zmieniło, niektóre zdarzenia wywróciły moją hierarchię wartości do góry nogami, w ciągu krótkiego czasu tradycyjne myślenie zmieniłam na myślenie nowoczesne; dla mnie ta zmiana oznacza nie mniej, nie więcej jak to, że mam poglądy, z którymi się nie zgadzam;

w sprawach zawodowych w miarę stabilny – dalej pracuję tak jak pracowałam, dalej zarabiam, tak jak zarabiałam, dalej dojeżdżam do pracy ok. 30 km, tak  jak dojeżdżałam, dalej lubię moją pracę, jak lubiłam; 

w sprawach robótkowych utrwalająco-rozwojowy – poznałam podstawowe zasady decoupage, nauczyłam się frywolitek na igle i rozpoczęłam frywolitki czółenkowe, utrwalałam i rozwijałam umiejętności hafciarskie, szydełkowanie, dzierganie i szycie. 

Brak nudy

Podsumowując: w minionym 2011 roku raczej nie miałam czasu, ani okazji na nudę.

**************************************

Na 2012 rok wyraźnych planów na nowe robótki czynić nie będę. Przede wszystkim chciałabym skończyć, to co porozpoczynałam w poprzednich latach, a troszeczkę tego jest, oj jest!!!

Jedną z takich rozpoczętych i nie skończonych robótek są szydełkowe firaneczki.

Zazdrostki szydełkowe dla Agniesi1

Firaneczki powstają z kordonka Aida 10 kolor 09002 szydełkiem nr 1,5 wg wzoru z gazetki „Diana – robótki extra” nr 2/2009 r.

Docelowo mają być dwie firanki – jedną już mam, przede mną druga – jak się dobrze przyłożę, to do końca tygodnia powinnam mieć komplet.

Zazdrostki szydełkowe dla Agniesi2

Firanki zawisną w oknie kuchennym Agniesi – mojej koleżanki z pracy.

Chciałabym zrobić jeszcze jeden taki sam komplet, tym razem dla siebie, gdyż firaneczki,  które aktualnie zdobią moje kuchenne okno już mi się lekko opatrzyły.

Moje szydełkowe firaneczki1

Tak sobie myślę, że to fajna sprawa kiedy się ma opanowanych kilka różnych robótkowych technik – jak się coś nie podoba, to można natychmiast zrobić sobie coś nowego; nie trzeba czekać aż się ktoś „zlituje” i życzenie spełni.

Dodaj komentarz