„Róże na białym krześle” – finisz

Udało się … nawet się nie spodziewałam, że dokończenie haftu pójdzie tak szybko.

Oto moje „Róże na białym krześle”,które niedawno z tamborka zdjęte zostały.

A całe haftowanie przyjemne wielce było, gdyż w towarzystwie takich cudeniek się odbywało.

Prześliczny igielnik i podusia-zawieszka z nożyczkami, które od Edytki w ramach organizowanej przeze mnie wymianki zimowej otrzymałam (TUTAJ)

Teraz różyczki do kąpieli się udadzą, następnie wysuszą i ładnie się wygładzą, a potem w rameczki odpowiednio dobrane trafią, żeby wisząc na ścianie jako gotowy obrazek oczy moje cieszyć.

Wszystkim, którzy trzymali kciuki i kibicowali mi podczas haftowania różyczek bardzo, bardzo dziękuję.

Pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz