Rzadko się zdarza, że jakaś robótka mi nie wyjdzie. Tym razem właśnie tak się stało.
Obiecałam mojej bardzo bliskiej osobie, że z okazji wprowadzenia się do własnego domu zrobię jej firankę na okno w kuchni. Wzięłam wymiary i zaczęłam robótkę. Dziergałam i mierzyłam, mierzyłam i dziergałam, aż wreszcie skończyłam. Wyprałam, wysuszyłam i …

Zaniosłam w prezencie, a że sposobności nie było żeby od razu przymierzyć i powiesić, zostawiłam.
Wieczorem telefon:
– Ta firanka jest taka cudna. Powiesiłam ją, ale wygląda jakoś dziwnie?
– Co to znaczy dziwnie? – pytam.
– No, bo ona zasłania tylko 3/4 okna – słyszę odpowiedź.
Ale numer! Obciach zupełny! – pomyślałam.
Jak to się mogło stać? Przecież robiłam tę firankę dokładnie według wymiarów. Szybko odszukałam karteczkę, gdzie były zanotowane wielkości. Po dokładnym przeanalizowaniu zapisów stwierdziłam, że firankę zrobiłam dobrze, tyle tylko, że na okno z poprzedniego mieszkania.
No, coż?
Reklamację przyjęłam, w pierś się uderzyłam … Teraz siedzę i dorabiam brakujące centymetry. Nawet nici musiałam dokupić.