Mistrzostwo pod każdym względem

W momencie powstawania bloga postanowiłam, że będę na nim pokazywała tylko te robótki, które sama wykonam. Dzisiaj łamię tę zasadę po raz pierwszy (i nie mówię, że ostatni). 

Kolorowy centrymetr Madzi

Tę haftowaną miarkę Madzia wykonała na lnie, podwójną nitką muliny, misternymi krzyżyczkami ujmując po dwie nitki wątku i osnowy płótna.

Kiedy zobaczyłam robótkę zaniemówiłam z wrażenia. To jest po prostu CUDO!

Odkąd pamiętam, Madzia zawsze mnie pozytywnie zaskakiwała.

Jako mały bobasek potrafiła np. nabrać wodę do buzi i nie przełykając jej chodzić przez kilka godzin. Wygladała rozkosznie z wydętymi, jak balonik policzkami. W jakim celu to robiła, nie chce zdradzić do dzisiaj. A może już wtedy, w wieku dwóch, trzech lat chciała zwrócić uwagę na swoją indywidualność? Może z wodę w buzi, żeby za dużo nie mówić i nie zapeszyć, układała plan swojego życia?

Kiedy nadszedł wiek szkolny Madzia wybrała prywatną szkołę podstawową, a po jaj ukończeniu z wyróżnieniem – liceum ogólnokształcące prowadzone przez siostry zakonne. Na moje pytanie: "Dlaczego akurat "Urszulanki"? – odpowiadała: "Lubię wyzwania. Nie lubię rzeczy łatwych, gdyż łatwo zdobyte rzeczy nie są nic warte". 

Po zdaniu matury i uzyskaniu świadectwa dojrzałości z najwyższymi ocenami Magdalena zaczęła studiować weterynarię. Kolejne wyzwanie w jej życiu, któremu sprostała wzorowo. Weterynarię ukończyła jako jedna z najlepszych studentek tego kierunku.

Teraz Magda realizuje się zawodowo. Mimo swojego bardzo młodego wieku jest już oficerem naszego wojska.

Magda, to wspaniała dziewczyna z cudowną duszą. Kocha ludzi i zwierzęta. Uwielbia szyć, malować i haftować. Stworzone przez Nią dzieła, to mistrzostwo pod każdym względem. 

Madziu! To zaszczyt być Twoją ciocią. Jestem bardzo, ale to bardzo z Ciebie dumna. Podziwiam Cię za Twój upór, konsekwencję i umiejętność realizacji wytyczonych celów. Cenię Ciebie za Twoją pracowitość, dokładność i skrupulatność, za Twoje mistrzostwo! 

Zastanawiam się, czym Ty dziewczyno jeszcze mnie zaskoczysz?! Bo, że zaskoczysz, nie mam najmniejszej wątpliwości!

Po kąpieli

Dzisiaj znowu upał. Susza coraz większa. Obniża się poziom wód i w związku z tym, władze administracyjne mojej gminy wprowadziły zakaz używania wody do podlewania ogródków.

Ja, jako zdyscyplinowana i rozumiejąca problem mieszkanka gminnej wsi, poszłam jeszcze dalej. Zdecydowałam, że w celu oszczędzania wody, po chłodny prysznic, będę udawała się nad morze.  

Spakowałam się więc i wyruszyłam nad nasz Bałtyk.

Na miejscu, już po kąpieli, okazało się, że z pośpiechu zapomniałam zabrać ręczniczek.   

Ciałko słoneczko osuszy, ale co ze stopkami, które są w piasku?

Ela proponuje, żebym piasek z moich nóżek wytrzepała właśnie w ten sposób.

Dziękuję Ci Elu!

Skąd wiedziałaś, że ze mnie taka zapominalska?

Wiwat truskawki

Truskaweczki, truskaweczki wy dobrze wiecie, że jesteście jednymi z najsmaczniejszych i najzdrowszych owoców na świecie!

                  

Troszeczkę spóźniony tegoroczny sezon na truskawki się kończy, ale właśnie teraz truskawki są najsłodsze i najzdrowsze, gdyż są w pełni dojrzałe i cieszą swym smakiem i zapachem.

Truskawki mają sporo witaminy C i B2, trochę B1 i A; 10 dag surowych truskawek pokrywa dzienne zapotrzebowanie na witaminę C.

Truskawki zawierają dużą ilość składników mineralnych, a zwłaszcza potasu, wapnia i magnezu działających odkwaszająco, natomiast zawartość żelaza sprawia, że mają one działanie krwiotoczne i wzmacniające.

Tajemnicza bromelina zawarta w truskawkach czyni z nich prawdziwy cud dietetyczny: odtruwa, oczyszcza i ułatwia spalanie tłuszczów.

       

Ciekawostki z truskawkami w roli głownej:

  • W średniowieczu truskawki symbolizowały ideał i sprawiedliwość, dlatego murarze rzeźbili je na ołtarzach i wokół górnych części kolumn w kościołach i katedrach;
  • Truskawka była symbolem Venus, Bogini miłości ze względu na kształt serca i czerwony kolor;
  • Madam Tallien, kurtyzana na dworze Napoleona, była znana z kąpieli w soku z truskawek; używała 10 kg truskawek na kąpiel; po kąpieli służba wycierała całe ciało gabkami nasyconymi mlekiem i perfumami;
  • Królowa Anne Boleyn, druga żona Henryka VIII na szyi miała znamię w kształcie truskawki, dlatego niektórzy oskarżali ja o bycie czarownicą;
  • W Otellu, Szekspir udekorował chusteczkę Dezdemony w symboliczne truskawki;
  • W niektórych częściach Bawarii miejscowa ludność praktykuje doroczny rytuał; każdej wiosny przywiązuje małe koszyczki dzikich truskawek do rogów swojego bydła jako dar dla elfów, wierząc, że elfy, ktore uwielbiają truskawki, sprawią aby bydło urodziło zdrowe potomstwo oraz było obfite w mleko;
  • Truskawki z bitą śmietaną – najpopularniejszy dziś deser – pierwszy raz podano na polecenie cara Piotra I ze słynnej dynastii Romanowów; kaprys władcy polegał na tym, że zażyczył on sobie tego przysmaku w środku rosyjskiej zimy. Ów fakt został odnotowany przez historię sztuki kulinarnej jako „Truskawki a’la Romanow”, lecz źródła milczą o tym, skąd wzięto wówczas świeże owoce.
  • Tradycyjnie podczas wielkiej gali z okazji tenisowego turnieju w Wimbledonie, na którą przybywa rodzina królewska, podaje się szampana wraz z towarzyszącymi mu truskawkami.

Legenda mówi, że jeżeli przepołowisz podwójną truskawkę i podzielisz się z osobą przeciwnej płci, to zakochasz się w niej.

 

 

Tyle historii i legend. A jak jest dzisiaj?

Dzisiaj mąż zakupił 10 kg truskawek. I prozaiczna prawda jest taka, że nie mogę ich – niestety – zużyć na kąpiel. Rodzina bowiem oczekuje, że zrobię z nich dżem. 

Jedyna nadzieja, że znajdę truskawkę podwójną.  Tylko z kim nią się podzielić?

Ustka w sezonie

Ustkę odwiedzam kiedy tylko mam na to ochotę.  Ostatnio wpadłam tam, żeby zobaczyć jak się ma miasto na początku lata. Tak, jak się spodziewałam, zastałam tu gwarne ulice, parki, nadmorską promenadę i molo.

Zaczynający się lipiec obdarzył nas piękną pogodą.  Nie ma więc co się dziwić, że mnóstwo ludzi opuściło swoje domostwa i ruszyło nad morze.

Gospodarze miasta na lato przygotowali wiele atrakcji, a wśród nich Ustecki Festiwal Sztucznych Ogni.

Festiwal odbywa się w Ustce po raz piąty. Rozpoczyna się 6 lipca i trawć bedzie do 9 lipca. Impreza ta, jak zapewniają rodowici mieszkańcy miasta, jest najprawdopodobniej największą imprezą tego typu w Europie wschodniej.

Specjaliści z firm pirotechnicznych z Polski (i nie tylko) przez cztery kolejne dni prezentować będą swoje umiejętności. Co wieczór będzie można obejrzeć  wspaniałe spektakle światła i muzyki.

Firmy biorące udział w konkursie starają się pokazać z jak najlepszej strony. A mają o co walczyć, wszak tegoroczna pula nagród wynosi 10 tys. euro.

Podczas Festiwalu na scenie ustawionej na nadmorskiej promenadzie wystąpią zespoły muzyczne. Organizatorzy przewidzieli również liczne konkursy i zabawy dla publiczności.

Jestem pewna, że nadmorska promenada i ustecki port staną się w dniach trwania Festiwalu jdnym z najbardziej zaludnionych miejsc nad naszym Bałtykiem.

I ja też tam będę. A co zobaczę i usłyszę niebawem tu opiszę.

Czarny bez

Czarny bez

Inne nazwy tego leczniczego krzewu: bez biały, bez lekarski, bez pospolity, dziki bez biały, bzowina, holunder, hyćka, hyczka.

Mnie się bardzo podoba ludowa nazwa „hyćka”.

W mojej okolicy „hyciek” dostatek. Postanowiłam, że wybiorę się na spacer (łącząc przyjemne z pożytecznym) i zbiorę sobie troszeczkę jej ślicznych kwiatów.  

Kwiaty bzu czarnego zawierają garbniki, sole potasu, śluzy roślinne, kwasy fenolowe i flawonoidy (0,8%). Dzięki zawartości śluzów roslinnych napary z jej kwiatów rozrzedzaja wydzielinę oskrzelową. Natomiast azotany potasowe, flawonoidy (głównie rutyna) i kwasy fenolowe mają właściwiści moczopędne.

Działanie lecznicze suszu z kwiatów jest znane i uznane w ziołolecznictwie.

Napar po wypiciu działa napotnie i przeciwgorączkowo, wzmacniająco i moczopędnie. Zewnętrznie napar pomaga w zapaleniach krtani, gardła i jamy ustnej. 

Przy zbiorze i suszeniu kwiatów należy przestrzegać kilku zasad.

1. Kwiaty zbiera się w pod koniec czerwca w dzień słoneczny, w okresie pełnego rozkwitu..

2. Nie należy zbierać kwiatów przegniłych lub wyschniętych.

3. Kwiaty zbiera się całymi baldaszkami, a potem w domu odcina od szypułek po wysuszeniu, ale najlepiej przed suszeniem.

4. Kwiaty suszy się w miejscu suchym, rozłożone cienką warstwą w temperaturze nie większej niż 35oC.

5. Dobry susz ma kolor białawo-żółtawy. Wszystko co wygląda inaczej należy odrzucić już podczas suszenia.

STOSOWANIE I DAWKOWANIE:

Doustnie w stanach grypowych

Napar: 3 g kwiatów bzu z dodatkiem 3 g kwiatów lipy zalać filiżanką wrzątku; pić 6-8 filiżanek dziennie.

Zewnętrznie przy zapaleniach gardła i krtani, zapaleniach jamy ustnej

Odwar: 50 g kwaiatów zalać 1 litrem wrzątku, gotować przez 5 minut, odstawić do wystudzenia; płukać jamę ustną 4-6 razy dziennie, najlepiej po posiłkach.

Jeśli objawy choroby nie ustępują, należy koniecznie skontaktować się z lekarzem, bo to już poważniejsza sprawa.

Lecznicze działanie hyćki, to nie tylko jej kwiaty. Równie korzystne dla człowieka są owoce.  Ale o tym innym razem. 

Upokorzony, zamyślony, a może myśliciel?

 Upokorzony, Zamyślony? A może Myśliciel?

 

Ogólnie przyjęta nazwa, tego wspaniałego dzieła stworzonego w 1918 roku przez Fritza Klimscha, to „Upokorzony”.

„Upokorzony”, to głąboko zamyślony, nagi mężczyzna, siedzący z pochyloną głową podpieraną ręką. „Aż zdaje się nam, że w jego rysach twarzy możemy wyczytać, jak wielki ból sprawia mu wżynająca się w duszę myśl o wyrządzonej nam hańbie” – takich słów do opisu rzeźby użył słupski artysta Rudolf Hardow, który widział  „Upokorzonego” w 1921 roku.  

„Upokorzony” od 1921 roku przez prawie 50 lat pochylał się nad leśną mogiłą barona von Gampa, właściciela dóbr w okolicznej wsi. Na grób męża rzeźbę sprowadziła baronowa Klara von Gamp.

Starsi mieszkańcy wsi pamiętają pomnik stający przy grobie. Nazywali go „Janem”. „Tak po polsku. Ludzie przychodzili, patrzyli na niego i szli dalej w las. Ot, siedział taki Jan nad czyimś grobem” – wspomina jeden z  mieszkańców.

I może „Jan”, w tej swojej dostojnej zadumie, upamiętniałby grób barona von Gampa do dzisiaj, gdyby nie pewien incydent.

Otóż, nie wszyscy, którzy trafili na cmentarz rodowy von Gampów patrzyli i podziwiali dzieło, byli i tacy, którzy dewastowali pomnik. Co im „Jan” zawinił, że któregoś razu oblali tę majestatyczną postać gorącą smołą?  

Czyn ten spowodował, że zapadła decyzja o zmianie miejsca pobytu „Jana”. 

W 1970 roku „Jan” przewieziony został do Słupska i postawiony przy Skwerze Pierwszych Słupszczan już jako „Upokorzony”. 

Karl Heinz Pagel, autor wydanej w Niemczech w 1988 roku monografii powiatu słupskiego umieścił taką oto notatkę: „Słowa Hardowa zachowały swoje znaczenie także po 1945 roku. Pomnik został przez Polaków zawleczony do Słupska i ustawiony przy kwietnikach tam, gdzie kiedyś stał Dom przy Wałach. Tam stoi do dziś, symbolicznie przypominając o klęsce Niemiec w 1918 roku i o losie Rzeszy w II wojnie światowej, a także o wszystkich, którzy w latach 1945-46 roku padli ofiarą wypędzenia i gwałtów”.

 

Kim był twórca „Upokorzonego”?

W 1923 roku w 4-tomowej encyklopedii Brockhausa o Klimschu napisano: „Rzeźbiarz, współzałożyciel secesji w Berlinie, 1910 profesor, 1912 członek Akademii; pomniki nagrobne, popiersia”.

W późniejszym leksykonie sztuki wymieniono inne dzieła Klimscha, a wśród nich rzeźbę wyobrażającą cztery cnoty kardynalne: Męstwo, Pokorę, Mądrość i Sprawiedliwość zdobiącą budynek Reichstagu, którą wykonał w latach I wojny światowej od 1914 do 1917 roku. 

Do opracowania tekstu wykorzystałam artykuł  zamieszczony w prasie lokalnej autorstwa Pana Marcina Barnowskiego.

Moje drzewo

„Piękno jest obecne, trzeba tylko chcieć je widzieć lub przynajmniej rozmyślnie nie zamykać oczu”Theodor Fontane

Mam swoje miejsce na ziemi, mam swoją rodzinę, mam swoją pasję i mam swoje drzewo.

Samotne, rosnące w szczerym polu. 

Zdawać by się mogło, że lubi tę swoją samotność, a jednak kiedy spacerując przystanę i popatrzę na nie, mam wrażenie, że zaprasza mnie do siebie.

Czyżby chciało coś powiedzieć i odsłonić tym samym rąbka tajemnicy?

Przecież ktoś je tutaj kiedyś zasadził i zapewne miał w tym jakiś cel.

Może chciał upamiętnić swoją radość, a może ból i smutek?

Może pod tym drzewem spoczynek znalazła jakaś bliska komuś osoba?

A może – po prostu – posadziła je sama natura z ziarenka przyniesionego przez wiatr lub wędrownego ptaka? 

Jedno drzewo, a tyle tajemnic!