Poświąteczny wpis rozpocznę do podziękowań za karteczki i życzenia
Edytce

Janeczce

Cornelce

Z całego serca dziękuję za pamięć, śliczne karteczki i miłe życzenia.
Jesteście kochane.
******************************************
Moje tegoroczne wielkanocne karteczki prezentowały się tak:

Szydełkowy wzorek na wypełnienie owalnych okienek przypominających jajeczka znalazłam w jednej z robótkowych gazetek.
Na karteczkach życzenia zapisałam i do drogich mojemu sercu osób przed Wielkanocą wysłałam.
*****************************************
A jak minęły mi tegoroczne Święta?
Odpowiedź jest krótka: szybciutko i milutko.

(dzwońce na śniadaniu wielkanocnym – widok z okna w kuchni)
Pogoda w czasie Świąt była wymieszana jak na kwiecień przystało. Nie bez powodu ludowe przysłowie mówi, że „kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy i trochę lata”.
Pierwszy dzień jakby wiosenny, choć dżdżysty i mglisty, drugi natomiast jakby zimowy; w nocy śniegu napadało i rano za oknem było biało. W czasie dnia świeciło słoneczko i śnieg zdążył stopnieć, jednak chłód do spacerów zbytnio nie zachęcał.
Planowałam wyjazd nad morze, a skończyło się wyjazdem w pobliskie okolice i zamiast spotkania z mewami, skończyło się spotkaniem pary znajomych żurawi i stadka sarenek.
No i jeszcze bocianka spotkałam.

To mój zeszłoroczny znajomy. Przyleciał do nas już 19 marca i w swoim gniazdku w pobliskiej miejscowości zamieszkał.
*****************************************
Pierwszy poświąteczny poranek powitał mnie bardzo kolorowo.

Było kilka minut po 6 rano, kiedy na horyzoncie łuna z promyków wschodzącego słoneczka się utworzyła. Cieszę się, że aparat miałam pod ręką (no i że był naładowany) i mogłam to niesamowicie malownicze zjawisko uwiecznić.
*****************************************
I to na tyle w temacie poświątecznym.
Bardzo dziękuję za odwiedziny i bardzo ciepłe powitanie po dość długim okresie mojej blogowej niebytności.
Pozdrawiam serdecznie