U mnie również lawendą zapachniało

Kiedy na blogu Edy zobaczyłam lawendowe śliczności nie mogłam się oprzeć … i szybciutko udałam się na licytację TUTAJ . Dzisiaj odebrałam paczuszkę, a w niej: wianuszek w kształcie serca, trzy bukieciki i trzy saszetki z zasuszonymi lawendowymi kwiatkami (zamawiałam dwie, trzecią dostałam od Libry w prezencie – sympatyczny gest, za który serdecznie dziękuję).

Lawendowe serduszko

Misternie uplecione lawendowe serduszko powiesiłam na ścianie obok miejsca gdzie najczęściej przebywam.

Lawendowy bukiecik

Z zasuszonych gałązek ułożyłam lawendową kompozycję.

Lawendowy bukiet na stole

Bukiet wraz z zestawem przypraw ustawiłam na stole w jadalni.

Lawendowe pachnidełka

Do zagospodarowania pozostają drobniutkie pachnące kwiatuszki. Z nich w niedalekiej przyszłości mam zamiar zrobić kilka woreczków zapachowych. Jak uszyć taki woreczek wiem, ale jak go ozdobić – niestety nie; chyba mam zbyt skromne zasoby z wzorkami. Póki co wysypię lawendowe kwiatki do koszyczka i postawię na nocnej szafce w sypialni. Niech przyjemna woń lawendy utula mnie do snu. 

Barwy późnego lata – jarzębina

Późne lato, albo jak kto woli – wczesna jesień. Wokół tyle ciekawych barw, a wśród nich czerwone owoce jarząbu pospolitego – inaczej jarzębiny. 

Korale jarzebiny

Czerwone korale, czerwone niczym wino …

jarzebina-kiść owoców

Zebrane w baldaszki jaskrawoczerwone owoce jarzębiny zawsze mnie zachwycały. W dzieciństwie robiłam sobie z nich korale, teraz zasuszam, żeby później komponować suche bukiety.

Jarzebina w czasie suszenia

Mama mawiała: „Jarzębina pięknie owocuje – mokrą jesień zwiastuje”. Ciekawa jestem jaką jesień będziemy mieli tego roku?

Owoce jarzębiny są bogatym źródłem witamin, w tym C. Mają dwa razy więcej beta-karotenu niż marchew. Jarzębina obniża poziom tłuszczów i wspomaga pracę wątroby.  

Lecznicze wartości owoców jarząbu pospolitego warto wykorzystać, przy czym – przed przetworzeniem – należy je odpowiednio przygotować, gdyż zawierają gorycze, a zwłaszcza toksyczny kwas parasorbinowy. Na szczęście kwas ten ulega rozkładowi pod wpływem wyższej temperatury (suszenie) i przy obniżeniu temperatury poniżej 0 st. C. Proces pozbywania się goryczki i toksycznego kwasu z surowych owoców jarzębiny nazywany jest odgoryczaniem. 

Najprostrzym i skutecznym sposobem odgoryczenia jest zamrażanie. Ja czynność tę wykonuję w następujący sposób: starannie oczyszczam owoce, dokładnie je myję i osuszam, następnie wsypuję do woreczków foliowych i szczelnie zawiązuję, wkładam do zamrażalnika lodówki na kilka lub kilkanaście dni (owoce przetwarzam wówczas kiedy mam na to czas).

W swoich kuchennych zbiorach posiadam kilka propozycji wykorzystania jarzębiny do świetnych w smaku przetworów. Jednak najczęściej przygotowuję galaretkę. 

Galaretka z jarzębiny

  • 1 kg owoców jarzębiny (wcześniej poddanych odgoryczeniu w zamrażalniku przez co najmniej 1 dobę)
  • 0,5 kg cukru
  • 2 cytryny
  • 1 szklanka wody (najlepiej mineralnej niegazowanej)

Wykonanie:

1. Owoce jarzębiny wyjąć z zamrażalnika, rozmorzić, przepłukać, osączyć i rozgnieść (np. tluczkiem do ziemniaków).

2. Otrzymaną papkę włożyć do garnka, dodać sok i startą skórkę z cytryn, zalać wodą; gotować na małym ogniu przez ok. 30 minut. Przecedzić przez gazę.

3. Przecier jarzębinowy wlać ponownie do garnka, dodać cukier i gotować (pamiętając o usuwaniu szumowin); galaretka jest gotowa kiedy kropla wylana na talerz nie rozpływa się.

4. Galaretkę przełożyć do wyparzonych słoików i zakręcić. Przechowywać w pokojowej temperaturze żeby zapobiec scukrzeniu się przetworu.

Taką galaretkę wykorzystuję przede wszystkim do herbaty. 

(Mojej galaretki – póki co – pokazać nie mogę: tamtegoroczna spożyta, a tegoroczna jeszcze nie zrobiona z powodu odgoryczania owoców w zamrażalniku).

Szaliczek – ciąg dalszy

Chłód ostatnich dni zapowida,że szaliczek może być niebawem bardzo przydatny. Muszę zatem troszeczkę przyśpieszyć, dlatego robótka pojechała ze mną na niedzielny wypad do Chojnic.

Poniżej kilka migawek z pobytu na ziemi chojnicko-bytowskiej

Port jachtowy nad jeziorem

Spokojna przystań jachtowa na jeziorze Charzykowy

Łabędzie w porcie

Zadowolone z posezonowej ciszy łabędzie.

Trasa spływu kajakowego po Słupii Rwący nurt Słupii

Początek trasy spływu kajakowego rzeką Słupią przy Gołębiej Górze. Z tego miejsca w 1964 r. na spływ kajakowy „Rodzinka w duszpasterskim spływie kajakowym rzeką Słupią” wyruszył Ks. Abp. Karol Wojtyła. 

Upamiętnienie pobytu  ks. Karola Wojtyły

Dla upamiętnienia zdarzenia – mieszkańcy gmin Bytów i Czarna Dąbrówka ufundowali pamiątkowy obelisk. 

Mogę zatem spokojnie powiedzieć, że wekendowego czasu nie zmarnowałam – połączyłam przyjemne z pożyteczym: oczy i duszę pięknem przyrody nacieszyłam, a i szaliczka przybyło.

A jednak nie Baśka – szaliczek będzie z Kashmiru

W oczekiwaniu na dostawę włóczki rozpoczęłam dzierganie szaliczka. 

Baśka mało sprężysta

Po przerobieniu kilku rzędów stwierdziłam, że coś mi nie pasuje.

Próbka z Baśki

Najpierw dopatrzyłam się pomyłki we wzorze – wszystkie rzędy przerabiałam na prawo, gdy tymczasem rząd 6 (i kolejne jego odpowiedniki w powtórzeniach) powinnam przerabiać na lewo. Następnie – kiedy mój szaliczek miał ok. 15 cm długości – doszłam do wniosku, że Baśka jest mało elastyczna (za mało w niej naturalnej wełny) przez co robótka traci na sprężystości.

Mówi się trudno … Baśka wróciła na motek. 

Szaliczek będzie z Kashmiru

Udałam się zatem do pasmanterii i nabyłam Kashmirek. Włóczkę śliczną i delikatną jak pawie piórko.

Kashmirek śliwkowy przeznaczam na szliczek dla siebie, a ten w kolorze szarym – na szaliczek dla mojej córci.

Jak myślicie, od którego szaliczka zacznę moją robótkę?

Fale Dunaju – szal, który mnie zauroczył

Zauroczył mnie szal o wdzięcznej nazwie "Fale Dunaju", który wypatrzyłam na blogu Truscaveczki tutaj .

Szal - Fale Dunaju

Truscaveczka podała (przetłumaczyła) również sposób jego wykonania. Dzięki:))

A zatem do dzieła!!! 

Aha … Jeszcze włóczka – w tym momencie bardzo użyteczne okazało się moje pudło z zapasami. Chwila grzebania i mam …

Baśka na szaliczek

Baśka (30% wełny i 70% akrylu – 300 m/100g) przyjemna mięciutka włóczka i śliczny kolorek zgaszonego różu.

Oj coś mi się wydaje, że na jednym szaliczku się nie skończy … córcia już się koło mnie kręci. Czyżby szaliczek ją także zauroczył?

Sweterki jesienne – czas zacząć

Nic bardziej nie motywuje do rozpoczęcia dziergania jak coraz dłuższe wieczory i coraz chłodniejsze dni, i – w moim przypadku – chęć ucieczki przed wykończeniem rozpoczętych haftów.

Poczyniłam zatem stosowane przygotowania:

1. Kupiłam nowy koszyczek.

koszyczek do robótek

2. Znalazłam sklep i zamówiłam włóczki.

Oliwia-ceglasty oliwia-zieleń butelkowa Oliwia-jasny amarantowy

Oliwia-kaktus peter pan-akwamaryna

3. Wygrzebałam druty i inne niezbędne akcesoria dziewiarskie.

4. Nabyłam kilka nowych gazetek z wzorkami i fasnonami, żeby być w zgodzie z panującymi w modzie trendami (znając siebie pewnie i tak wybiorę jakiś wzorek i model z mojego archiwum).

robótkowe gazetki

No coż, teraz już nie mam wyjscia – zaczynam dzierganie.

W planach (z zachowaniem proporcji zaangażowania w robótki) mam zamiar wykonać:

– cztery sweterki dla siebie,

– jeden sweterek dla mężusia.

Śliwkowe ciasto z ponętną słodką pianką

Sezon na śliwki trwa,  a jak śliwki – to obowiązkowo w moim domu – półkruche ciasto śliwkowe z przepyszną słodką pianką.

Śliwkowy sezon

Ciasto półkruche ze śliwkami i pianką

Składniki na ciasto:

  • 3 szklanki mąki,
  • 25 dag margaryny,
  • 5 zółtek,
  • 3 łyżki cukru,
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia,
  • 1 cukier waniliowy

Pozostałe składniki:

  • 5 białek,
  • 1 szklanka cukru,
  • ok. 1 kg śliwek węgierek
  • 2-3 łyżki tartej bułki

Wykonanie:

1. Śliwki umyć, osączyć, przepołowić i wypestkować.

2. Włączyć piekarnik i nagrzać do 200 st.

3. Na stolnicę przesiać mąkę, dodać pokrojoną na kawałki magrarynę i połączyć ze sobą siekając delikatnie nożem. Dodać  pozostałe składniki – zagnieść. Oddzielić 1/3 ciasta i włożyć do zamrażalnika lodówki.

4. W średniej wielkości blaszce – wyłożonej papierem do pieczenia – równomiernie rozwałkować pozostałe ciasto. Posypać tartą bułką i ułożyć śliwki przekrojoną stroną do góry.

5. Wstawić do piekarnika i zapiec ok. 20 min. na jasno złoty kolor. Wyjąć i lekko przestudzić.

6. Ubić pianę z białek, przy końcu ubijania dodać cukier i jeszcze chwilę ubijać.

7. Pianę wyłożyć na podpieczone ciasto.

8. Na tarce o dużych otworach zetrzeć odłożone do lodówki ciasto.

9. Wstawić ponownie do piekarnika, zmniejszyć temperaturę do 180 st. i piec jeszcze ok. 40 min.

Półkruche ciasto ze sliwkami i pianką

Zapraszam na ciasteczko i życzę smacznego:))

Mazury – wspomnień z wakacji część druga

Kilkunastodniowy lipcowy urlop spędziłam na naszych przepięknych Mazurach.

Krajobraz mazurski

To tutaj, otoczona zielenią mazurskich lasów i łąk, wśród błękitu mazurskich jezior i rzek, naprawdę wypoczęłam i naładowałam się pozytywną energią.   

Jachcik i pomościk  Trzcina z jeziora Jagodne

Wypoczywałam nad jeziorem Jagodne wygrzewając się w słoneczku i słuchając szumu trzcin.

skupisko bocianów

Podziwiałam malownicze mazurskie wioski …

mikolajki 

… i urocze miasteczka.

kajaki

Pływałam kajakiem po najpiękniejszej rzece Mazur – Krutynii …

śniadrwy 

… i ślizgałam się po wodach największego polskiego jeziora Śniadrwy.

Spływ

Zachwycałam się pięknem nieskażonej (jeszcze) cywilizacją natury … 

łabędzie na Krutynii

Odwiedziłam magiczne miejsce nad jeziorem Bełdany – Galindię.

Wejscie do galindii

Kolebki pradawnych mieszkańców Krainy Tysiaca Jezior – strzegą …

wojowie galindyjscy

… dostojni wojowie

galindyjska rusałka 

… i ponętne rusałki.

Łodzi Galindów …

galindyjska łódź

… i wpływających do galindyjskiego portu jachtów …

woj w galindii

… pilnuje groźny strażnik. 

Biesiadowałam z rycerzami …

Sala rycerska na zamku w Ryniu

… na zamku w Ryniu 

piknik country

… i bawiłam się z kowbojami na Pikniku Country w Mrągowie.

Chwile wyciszenia znalazłam w Świętej Lipce.

św.lipka

Tutaj przy dźwiękach muzyki organowej …

organy w lipce

… mogłam dokonać pewnych przemyśleń i przewartościowań w życiu.

Pełne nostalgii mazurskie wieczory

wieczór nad jeziorem

spędzałam w towarzystwie przesympatycznych współwczasowiczów z Wrocławia, Kętrzyna, Gdańska, Warszawy i Poznania popijając „zieloną herbatkę” …

łupy mężusia

… i spożywając – wcześniej złowione przez Mężusia i upieczone na ogniu – rybki.

Mazury pożegnałam słowami K.I. Gałczyńskiego z nadzieją powrotu za rok:

„Jutro popłyniemy daleko,
jeszcze dalej niż te obłoki,
pokłonimy się nowym brzegom,
odkryjemy nowe zatoki.

Nowe ryby
znajdziemy w jeziorach,
Nowe gwiazdy
złowimy w niebie,
popłyniemy daleko, daleko,
jak najdalej, najdalej
przed siebie

Starym borom, damy nowe imię,
nowe ptaki znajdziemy i wody,
posłuchamy, jak bije olbrzymie,
zielone serce przyrody.”

 

Co w moich haftach słychać?

"Lady" ma się dobrze. Faza krzyżykowania jest już zakończona.

Lady-ukończone krzyżyczki

Teraz muszę się pobawić w zaznaczanie niektórych konturów kontrastową niteczką.

W międzyczasie zakupiłam w Haftach Polskich po promocyjnej cenie zestawik z kwiatkami magnolii. 

Kwiat magnolii

Obrazek ten od dawna mi się podoba, dlatego natychmiast po rozpakowaniu przesyłki zaczęłam haftować.

Kwiat magnolii na moim tamborku

W dniu dzisiejszym moja wyszywanka jest już prawie w połowie wzoru.

Pomyślałam, że kwiatek magnolii będzie się dobrze czuł w towarzystwie kwiatków wiśni i jabłoni.

Kwiat wiśni      Kwiat jabłoni

Po wyszyciu i oprawieniu obrazki będzą zdobiły ścianę w niedawno wyremontowanej kuchni.

Takie są moje najbliższe plany, a jak będzie wyglądała realizacja? Czas pokaże …