Historie z zakamarków pamięci wydobyte – odsłona pierwsza

Zaproszona do blogowej zabawy przez Splocika postaram się z głębin pamięci wydobyć kilka faktów, które są mało znane szerszej publiczności.

Tak to już jest, że w moim życiu jeżeli się coś zdarzy, to są to sytuacje, którym towarzyszy pewien kontekst (ktoś, kto mnie zna wie o czym mówię). Są to zatem zdarzenia dość obszerne w swej treści i dlatego zdecydowałam, dbając o oczy czytelników, że historyjki przedstawię w trzech odsłonach.

I  odsłona – szkoła podstawowa

1. Prawie przez osiem lat byłam szkolną recytatorką. Nie było imprezy, żebym czegoś nie recytowała. W swoim repertuarze miałam wiersze poważne, takie przygotowane specjalnie na szkolne akademie i konkursy. 

Było także kilka lżejszych wierszyków, typu "Słoń Trąbalski", "Lokomotywa", czy "Ptasie radio". Nieskromnie przyznam się, że to właśnie recytacja tych wierszy (a właściwie występ słowno-pantomimiczny) sprawiała mi największą radość i przynosiła splendor otoczenia. 

Przez brać szkolną i inne osoby, które mnie znały, postrzegana byłam jako aktorka, gdyż oprócz recytacji, grałam także role w przedstawieniach i skeczach (zazwyczaj były to główne postacie).

I jak na artystkę przystało, miałam swój fan-klub … traktorzystów z PGR-u – tatusiów moich szkolnych koleżanek. Kiedy widzieli  mnie idącą polną drogą ze szkoły do domu (droga, to 4 km w jedną stronę) z olbrzymim tornistrem na plecach, natychniast zatrzymywali się i proponowali podwiezienie traktorem lub kombajnem mówiąc: "Taka artystka nie może chodzić pieszo". Często korzystałam z propozycji, wychodząc z założenia, że jakie czasy, taka limuzyna!!!

Haftowany misio

2. Jak już wspomniałam do szkoly podstawowej miałam 4 km drogą wiodącą przez pola. Wówczas nie woziło się dzieci "gimbusami", a dotarcie do miejsca nauki, to była sprawa indywidualna ucznia – władze się w to nie mieszały.

Wiosna, lato i jesień, to pory roku, które nie były specjalnie dotkliwe w pokonywaniu trasy, natomiast kiedy przyszła zima (a zimy w owym czasie były prawdziwe) –  zaczynał się koszmar. Mnóstwo śniegu, częste zawieruchy i zamiecie, a do szkoly trzeba było iść. Najgorzej było, kiedy na olbrzymich zaspach zamroziło wierzchnią warstwę śniegu, ale nie na tyle mocno, żeby po niej iść jak po lodzie. Pod naciskiem stóp "niby lód" się załamywał, a nogi zapadały się prawie do pasa. 

Wspólnie z kolegami i koleżanką opracowaliśmy sposób na łatwiejsze pokonywanie tak trudnej drogi –  szliśmy gęsiego zmieniając się co jakiś czas.  Były dni, że współpraca między nami była harmonijna i do szkoły docieraliśmy na czas, ale zdarzało się i tak, że po jakiejś kłótni moi współtowarzysze się buntowali.

Wówczas wychodząc z założenia, że skoro "nie chcecie mnie zmieniać, to trudno – zawracam" – kierowałam się w stronę domu. Ku mojemu zdziwieniu oni zawracali ze mną idąc po moich śladach.

Skutek tych zawracanek (dzisiaj mogę powiedzieć, że były to wagary) był taki, że ośmioklasową szkołę podstawową w terminie ukończyłam jedynie ja – reszta towarzystwa odpadła po drodze. Przykro mi, że moi dwaj koledzy i koleżanka idąc po moich śladach nie dotrzymali mi kroku.

Ciąg dalszy historyjek nastąpi ….

Coś zielonego będzie

W ramach akcji własnej pt. "Robię z tego co posiadam" postanowiłam, że kolejny sweterek wydziergam z zielonej wełny, którą kupiłam kiedyś tam w bardzo atrakcyjnej cenie.

Włóczka jest cieńka (160m/50g) i dość szorstka. I to ta szorstkość powoduje, że jak narazie nie mam żadnej koncepcji co do wyglądu przyszłego sweterka.

Czy będzie to sweter z wykończeniem np. w szpic, a może luźny golf? Być może zrobię rozpinany (na zamek) sweterek do pasa, albo kamizelkę?  

Zielony sweterek z moherowym kwiatkiem

Tył czegoś tam … na tym etapie sama nie wiem czego

Jednego jestem natomiast pewna – ten kwiatek, który zrobiłam szydełkiem z cieniutkiego żółtego moherku idealnie pasuje do koloru włóczki, z której dziergam "cośtam".

Moherowy zółty kwiatek

Meski sweter skończony

Troszeczkę to trwało, ale się udało – sweter dla męża skończony

Męski sweter z Baśki

Po przymiarce mąż powiedział: "To taki porządny, ciepły sweter".

Przyznaję mu rację – rzeczywiście sweter wygląda dobrze, a "Baśka" … fajna jest. Dzierga się z niej świetnie, no i jest chyba wydajna – wyszło mi ok. 75 dag. 

Szydełkowe koszulki na wielkanocne jajeczka

Niebawem Wielkanoc, a jak Wielkanoc, to pisanki, kraszanki i ….

… jajeczka w kolorowych szydełkowych koszulkach ozdobionych perełkami i kokardkami.

Wielkanocne jajeczka w szydełkowych koszulkach

Plastikowe jajeczka ubrane w strojne koszulki mogą być wykorzystane jako dekoracja na wielkanocnym stole,

Jajeczka na gałązkach wierzby

albo jako zawieszki na wierzbowych gałązkach w świąteczym wazonie.

Wykonanie takiej ozdoby nie jest trudne; jajko w szydełkową koszulkę potrafi ubrać każdy, kto umie trzymać szydełko i zna podstawy wykonywania słupków i oczek łańcuszka.

Musimy zaopatrzyć się w następujace materiały:

  • plastikowe jajeczka (do kupienia w hurtowni lub sklepie z artykułami dekoracyjnymi)
  • kordonek – kilka moteczków w różnych kolorach
  • szydełko – numer odpowiedni do grubości kordonka
  • małe perełki (lub inne koraliki)
  • wąska wstążeczka – kolory dowolne (kontrasowe lub zbliżone kolorem do kordonka)
  • ozdobna pasmenteria (kwiatki) dostępne jako taśma ozdobna lub luzem
  • klej do tkaniny – do kupienia w sklepie z akcesoriami krawieckimi

Kiedy już to wszystko zgromadzimy rozpoczynamy koszulkę.

Czerwone jajeczko

1. Wykonujemy łańcuszek z 8 oczek i zamykamy w kółeczko oczkiem ścisłym.

2. W kółeczku robimy 18 potrójnych słupków rozdzielonych 1 oczkiem łańcuszka.

3. Na słupkach wykonujemy 12 grup z trzech podwójnych słupków połączonych ze sobą u góry, grupy słupków rozdzielamy łańcuszkiem z 5 oczek.

4. We wszytkich następnych rzędach (oprócz dwóch ostatnich, gdzie łańcuszek składa się z 4 oczek) wykonujemy łańcuszki z 5 oczek, a ilość rzędów zależy od wielkości jajeczka (u mnie 6 rzędów z łańcuszkiem z 5 oczek i 2 rzędy z łańcuszkiem z 4 oczek).

W celu ozdobienia ubranka możemy wykorzystać np. perełki (ja wrabiałam 1 perełkę w co drugim rzędzie i w co drugim łańcuszku – razem w rzędzie 6 perełek).

Po wykonaniu odpowiedniego rozmiaru koszulki w ostatni rząd pętelek wciągnąć wstążeczkę, włożyć jajeczko czubkiem do dołu i ściągnąć wstążeczkę zawiązując na kokardkę. Zwisające końce wstążeczki (przed strzępieniem) zabezpieczyć dwoma kwiatuszkami (ułożenie: kwiatek-wstażka-kwiatek) przyklejonymi klejem krawieckim.

Uwaga: Ilość rzędów ozdobnej siateczki i ilość oczek łańcuszka zależą od wielkości plastikowego jajeczka, dlatego opis należy modyfikować, żeby dostosować do posiadanego materiału.

Życzę przyjemnej i owocnej pracy

„Pocałunek” – G. Klimta – powalentynkowy obraz

Prezentowany wcześniej gobelin "Macierzyństwo" od momentu powstania świetnie wkomponował się w wystrój pokoju gościnnego. Któregoś dnia wpadłam na pomysł "domalowania" do niego innych obrazów, które swoim stylem i treścią będą tworzyły tematyczą całość. Długo zastanawiałam się jakie obrazy wybrać, ostatecznie zdecydowałam, że będą to kolejne dwa gobeliny wg dzieł G. Klimta – "Pocałunek" i "Zauroczenie". 

Pocałunek - Klimt

"Pocałunek" – mój gobelin 

Gobelin wg dzieła Gustava Klimt’a "Pocałunek" zaczęłam wyszywać jakiś czas temu. Wyszyłam wówczas prawie cały obraz, pozostawiając jedynie niedokończone elementy w kolorze białym (w moich pracach stosuję zasadę, że haft zaczynam od koloru najciemniejszego i kończę na najjaśniejszym). 

G. Klimt -

"Pocałunek" – obraz Gustava Klimt’a

"Pocałunek" Klimt namalował w latach 1907-1908 i jest to najbardziej znane dzieło artysty.

Sweter z okazji Walentynek

Kiedy dziergałam swoje sweterki mąż czasami dopominał się żebym pomyślała również o nim.  Do tej pory tylko sobie pomrukiwał, więc nie reagowałam, ale niedawno dość stanowczo sprecyzował swoje  życzenie:

"Zrób mi ciepły, prosty, granatowy sweter z pliską pod szyją". 

Za kilka dni Walentynki – Dzień Zakochanych, to stosowna okazja żeby mężusiowi podarować sweterek. 

Sweter dla mężusia

Tył swetra

Wymyśliłam wzór i fason, dokonałam stosownych przeliczeń i zabrałam się do dzieła. Co prawda włóczka nie jest tak do końca granatowa, tylko dżinsowa, a wzór swetra nie jest zupełnie gładki, tylko w warkoczyki – myślę, że ostatecznie zostanie zaakceptowany przez obdarowanego.  

Wzór swetra

Wzorek tyłu i przodu

Na sweter kupiłam 80 dag "Baśki" (30% wełny i 70% akrylu). Włóczka jest dość cieńka (300m/100g Nm3/9), dlatego zdecydowałam, że sweter zrobię z podwójnej nitki.

Może coś z tego będzie-serwetka z elementów

W poszukiwaniu wzoru na męski sweter przypadkowo natrafiłam na karton, do którego kiedyś (okres przeprowadzek) spakowałam część moich robótek. Znalazłam tam – między innymi – ten oto szydełkowy kwadracik.

element bieżnika

Kwadracik może być samodzielną serweteczką. Ja jednak postanowiłam dorobić jeszcze 5 elementów i kiedy je połączę powstanie bieżnik na ławę o wymiarach 60×90 cm.

 

„Macierzyństwo” – G. Klimt

Dawno nie wspominałam o mojej trzeciej pasji – hafcie. Nadrabiając tę zaległość prezentuję jedną z moich perełek – gobelin "Macierzyństwo". Jest to mój ulubiony obraz i jak na ulubioną rzecz przystało – zajmuje eksponowane miejsce w domu.

G. Klimt -

"Macierzyństwo" – mój gobelin

Obraz "Macierzyństwo" będący fragmentem dzieła Gustava Klimta "Trzy okresy z życia kobiety" (The Three Ages of Woman) wyszyłam ponad dwa lata temu. 

G. Klimt -

"Trzy okresy z życia kobiety" – G. Klimt

Gustav Klimt – austriacki malarz i grafik (1862 – 1918 ). Jeden z najwybitniejszych przedstwicieli secesji – stylu w sztuce, którego charakterystycznymi cechami są: płynne, faliste linie, ornamentacja abstrakcyjna lub roślinna inspirowana wpływami sztuki japońskiej, swobodne układy kompozycyjne, asymetria, płaszczyznowość i linearyzm oraz subtelna pastelowa kolorystyka.  

Artysta tworzył dzieła totalne i absolutne, wolne od wszelkich konwencji i ograniczeń narzucanych przez akademickie koncepcje. Obrazy Klimta są więc wyrazem nieograniczonej swobody twórczej eksponując bujność i złożoność epoki, w której żył.