
życzę
wszystkim moim przesympatycznym Gościom

życzę
wszystkim moim przesympatycznym Gościom
Jak dla mnie, to Święta minęły za szybko … na szczęście wspomnienia pozostaną, dodam, że wyjątkowo symapatyczne wspomnienia.

Będąc w sferze poświątecznych wspomnień pochwalę się Wam ślicznymi karteczkami, które otrzymałam w tym roku od blogowych (i nie tylko) koleżanek.

Tę uroczą własnoręcznie wykonaną karteczkę przysłała mi Edytka.

To cudeńko otrzymałam od Basi.

A taką sympatyczną karteczkę z haftowaną choineczkę przysłała mi Beatka (salameandra).
Bardzo dziękuję Wam dziewczyny za piękne kartki i życzenia.
Dziękuję także za wszystkie życzenia
zapisane w komentarzach i przesłane mailem.
* * * * * * * * * * * * * *
Przed Świętami i w same Święta otrzymałam sporo prezentów.
Jednym z przesympatycznych i bardzo trafionych prezentów jest ten obrazek.
Akwarelkę z moim znakiem zodiaku namalowała specjalnie dla mnie najdroższa sąsiadeczka Ania.

Aniu bardzo, bardzo dziękuję Ci za śliczny, niepowtarzalny i wzruszający prezent.
* * * * * * * * * * * * * * * *
Przed Świętami dopadła mnie angina i w związku z tym choróbskiem przymusowe „bezrobocie” w okresie kiedy pracy jest najwięcej (i nie myślę tutaj tylko o pracy w domu). Główne zalecenie lekarza „leżeć i wygrzewać się” – byłam „wściekła”, ale jak mus, to mus!!!
Przeleżałam dzień, przeleżałam drugi, a trzeciego dnia już nie wytrzymałam i poczyniłam kilka świątecznych drobiazgów …

Kolorowe gwiazdki, które potem zawisły w kuchennym oknie.

Szydełkowe sopelki, które ozdobiły świąteczną choinkę.

Prawie gotowa aniołkowa serwetka.
Serwetkę zobaczyłam u Joli , zauroczyła mnie i nie mogłam sobie odmówić przyjemności jej posiadania:)) Dzięki Jolu za czytelny wzorek i cenne wskazówki.
Z racji szybko zbliżajacych się Świąt oraz biorąc pod uwagę moje „boczne” zaintersowania kartkeczki, do których dołączę życzenia dla bliskich nabyłam od koleżanki.

Koleżanka wszystkie swoje obrazki do karteczek maluje na naturalnym jedwabiu – na codzień są to najczęściej kwiaty i ptaki.

Jestem wielką fanką Jej twórczości.

Nabyte karteczki oprawiam w ramki (mają gotowe pasepartou) i wieszam na ścianach jako obrazki.
Kierowana liniem z blogu Renuli trafiłam do Antoniny i zaproponowanej przez nią zabawy.

Zasady zabawy:
1. Zgłosić swój udział w zabawie wpisując się w komentarzach.
2. Zamieścić banerek zabawy u siebie na blogu.
3. Wykonać (w dowolnej technice: druty, szydełko, kartka świąteczna, anioł uszyty na maszynie itp.) do 31 grudnia anioła i umieścić u siebie na blogu.
4. Zgłosić do Antoniny wykonanie swej pracy.
5. Jeżeli jest to możliwe – mile widziany będzie opisy/instrukcje wykonania świątecznego anioła.
Oczywiście zapisałam się bez namysłu – wszak aniołki, to moja specjalność:))
******************************
W tym roku – oprócz aniołków szydełkowych – w moim domu rozgościł się (jak narazie jeden) aniołek gliniany.

Przepis na glinianego świątecznego aniołka:
– bierzemy malutką glinianą doniczkę, taką od kaktusików i odwracamy do góry dnem – mamy korpus i sukienkę aniołka,
– z masy solnej formujemy malutką kulkę, zaznaczamy oczka, nosek, usta i „wypiekamy” w piekarniku – mamy główkę aniołka (można kupić dla aniołka gotową główkę),
– kilka krótkich niteczek włóczki typu bucle rozkładamy na czynniki pierwsze – mamy włoski dla aniołka,
– dwa malutkie kawałeczki tiulu ozdobnie przycinamy – mamy skrzydełka aniołka,
– kawałeczek atłasowej wąskiej wstążeczki związujemy w kokardkę – mamy ozdobę na sukieneczkę aniołka,
– kawałeczek pasmanterii z szyfonowym wykończeniem dopasowujemy do obwodu na dole doniczki – mamy falbankę do sukieneczki aniołka.
Teraz wystarczy wszystkie przygotowane elementy przykleić w odpowiednich miejscach na glinianej doniczce (do przyklejenia gówki używamy kleju na gorąco ze sztyftu).

Sami przyznajcie, że ten gliniany aniołek jest uroczy:)
*************************
W odpowiedzi na komentarze:
Jola,
Aneladgam,
Eda,
Grażyna,
Urszula –
– serdecznie dziękuję za tak sympatyczne powitanie po dłuższej blogowej przerwie. Nawet nie wiecie, ile dla mnie znaczą Wasze słowa. Jeszcze raz wielkie dzięki.
Wpis uzupełniono 3 stycznia 2010 roku:
Serdecznie dziękuję Antoninie za przyznanie odznaki i zaszczytnego tytułu „Wielkiego Twórcy Aniołów”.

W zabawie udział wzięło 28 osób/blogów – podsumowanie znajduje się TUTAJ
Jestem …
Zdaję sobie sprawę z tego, że po tak długim czasie wypadałoby coś napisać na swoje usprawiedliwienie, ale niebardzo wiem co mam napisać. Ogólnie powiem zatem tak: nie miałam najmniejszej ochoty na robótki z blogiem związanych. Niczego nowego nie wyszyłam, czy uszyłam, niczego nowego szydełkiem, czy na drutach nie zrobiłam, co nie oznacza, że „bąki zbijałam” – cały mój wolny czas zajmowała moja nowa pasja nie mająca jednak nic wspólnego z tym blogiem.
Już taka jestem, że kiedy mnie zainteresuje coś nowego, zapominam na ten czas o tym, co do tej pory robiłam.
Dziękuję Wam za dopingujace do powrotu komentarze, dziękuję za wypełnione troską listy – jesteście niesamowite i takie kochane.
***********************
Ten śliczny obrazek jest zapowiedzią zabawy – Walentynowej wymianki ogłoszonej przez Ulę
Zasady zabawy:
1. Zgłaszenia do zabawy Ula przyjmuje do 31 grudnia 2009 roku.
2. Na wymiankę przygotowujemy:
a) coś ręcznie robionego(haftowanego,uszytego,wydzierganego..lub zrobionego jakąś inną techniką) ważne, aby tematem przewodnim było SERDUSZKO,
b) karteczkę walentynkową ręcznie robioną z wierszykiem walentynkowym.
c) coś słodkiego.
3. Paczuszka musi dotrzeć do adresata do 10 lutego 2010 r.
Inne ważne informacje zwiazane z zabawą na blogu Uli.
********************************
Odwiedzając Wasze blogi trudno nie zauważyć, że przygotowania do Świat są w szczytowej fazie. U mnie, jak narazie, niewiele się dzieje. Jedyne – jak do tej pory – przedświąteczne akcenty w moim domu, to kupiona w sklepie śliczna „gwiazda betlejemska” i szyszkowa choineczka przyniesiona przez Mikołaja.
Zajrzałam do kalendarza – do Świąt jeszcze kilka dni, a jako, że potrafię działać w atmosferze presji napewno kilka świątecznych drobnostek uda mi się wykonać. Pomysły mam, pozostaje tylko ich realizacja.
Do zobaczenia ……..
W czasie urlopu kilka dni spędziłam z obrazkiem „Marzenie o Toskanii”.
Sporo krzyżyczków przybyło, ale też sporo pozostało do wyszycia.

Dla przypomnienia sobie i Wam – obrazek po wyszyciu będzie wyglądał mniej więcej tak:

************************
Z opóźnieniem, ale pochwalę się jakie cudowności otrzymałam w ramach wymiany ATC organizowanej przez Maknetę.

Karteczki są śliczne, a wykonały je: alexls, Eda i slodqa.

***************************************************************
Z wielką radością przyjmuję wyróżnienia od Edy

(bardzo lubię twój blog, bo jest jedyny w swoim rodzaju)

(warto zajrzeć na ten blog)
Edytko bardzo, bardzo Ci dziękuję.
Wyróżnienie „warto zajrzeć na ten blog” otrzymałam także od Aneladgam. Dziękuję Ci Madziu serdecznie.
************************
odpowiada:
Bardzo serdecznie dziękuję:
Gażynie, Edytce, Luthien, Bwix, Joli, Yrsie, Gośce, Lucynie, Jo-hanah, Elzusi, Wiki, Renuli, Uli, Alce i Vilemoo
– za wizytę i przesympatyczne komentarze. Nawet nie wiecie jak raduje się moje serduszko, kiedy czytam tak miłe słowa.
Pozdrawiam cieplutko
Wszysko co dobre szybko się kończy – to tak a’propos urlopu. W tym roku nigdzie nie wyjeżdżałam (okolicznych nadmorskich miejscowości nie liczę). Przez trzy tygodnie wypoczywałam (czyt. – leniuchowałam) w domu – taki był mój plan, który w 100% zrealizowałam:))

Przebywając na urlopie troszeczkę haftowałam, szyłam, skrapowałam i biżuterię wyrabiałam. To była taka urlopowa terapia barwami.
********************
Kocham lawendę, jej cudowne drobniutkie kwiatki i wspaniały zapach.

Sposobem na zatrzymanie na dłużej lawendowego zapachu mogą być saszetki z zasuszonym kwiatem.


Tę lawendową saszetkę dołączyłam do życzeń dla nowożeńców. Serduszko poleciało z Madzią i Piotrem do Anglii.
Kolejne trzy serduszkowe saszetki podarowałam mojej najdroższej sąsiadeczce Ani z okazji imienin.




Saszetki uszyłam z jasnobeżowej rzadkiej kanwy, wypełniłam zasuszonymi lawendowymi kwiatkami i ozdobiłam szydełkowym serduszkiem oraz kwiatkiem z drewnianym koralikiem.
Nie są to jedyne saszetki jakie ostatnio wykonałam, ale o tym w kolejnych wpisach.
*******************
odpowiada:
Wielkie dzięki za to, że jesteście, że do mnie zaglądacie (nawet wtedy kiedy nic nowego się na blogu nie pojawia), że komentujecie. Jesteście cudowne i takie kochane!!!
Szyję nadal. Tym razem uszyłam łapki kuchenne w kształcie serduszka.

A jak serduszkową łapkę szyłam:
Krok 1
Najpierw przygotowałam formy – serduszko większe i serduszko mniejsze.
Wg form przycięłam materiał.

Na tył łapki wycięłam dwa takie same serduszka.

Na przód łapki – ze złożonego materiału – wycięłam dwie połówki mniejszego serdusza.
Krok 2
Do każdego materiałowego serduszka przycięłam ocieplinkę.
Serduszka przodu złożyłam na pół, sfastrygowałam i zszyłam wzdłuż prostej krawędzi.

Serduszka tyłu złożyłam ze sobą tak żeby prawe strony materiału były na zewnątrz, a podwójna warstwa ocieplinki znalazła się w środku. Całość przepikowałam.

Krok 3
Przód łapki postanowiłam ozdobić aplikacją, w tym celu przygotowałam szablon kwiatka i listka.

Materiał, z którego wycięłam kwiatki i listki wcześniej podprasowałam flizeliną.
Aplikacje przyszyłam maszyną wykorzystując jeden ze ściegów ozdobnych.

Krok 4
Tył i przód łapki połączyłam ze sobą skośną lamówką o szerokości 4 cm.
Skos lamówki uzyskałam przycinając materiał pod kątem 45o (wg przkątnej kwadratu).

Pliskę przyfastrygowałam i przyszyłam maszyną w odległości ok. 0,5 cm od krawędzi.

Krok 5
Pliskę po przyszyciu wywinęłam na tył łapki

i podszyłam ręcznie podwijając brzegi i zakrywając linię szycia.

Gotowa łapka z tyłu

Fragment łapki z przodu.

Jeszcze tylko zawieszka i serduszkową łapkę można użytkować.
A ja sobie szyję nadal. Właśnie zabrałam się za pierwsze w moim życiu patchworki.

Łapki kuchenne w kształcie motylka, których wzór podpatrzyłam TUTAJ


Dwie łapki są już gotowe, trzecia właśnie powstaje.
Szycie wciągnęło mnie na dobre.
Przygotowując igielnik na wymianę tak się rozpędziłam, że uszyłam kilka innych.
Igielniki-kapelusiki, w które od razu wystroiła się moja szyciowa „przyjaciółka”.



Do uszycia igielników wykorzystałam naturalny len, bawełniane materiały, ocieplinkę, kolorowe dodatki i hafciarskie możliwości Dżanomki.