Wszystkiego po trochu, czyli pourlopowych wspomnień ciąg dalszy

W czasie urlopu kilka dni spędziłam z obrazkiem „Marzenie o Toskanii”.

Sporo krzyżyczków przybyło, ale też sporo pozostało do wyszycia.

Toskania-postępy w hafcie

Dla przypomnienia sobie i Wam – obrazek po wyszyciu będzie wyglądał mniej więcej tak:

Gotowy obrazek

************************

Z opóźnieniem, ale pochwalę się jakie cudowności otrzymałam w ramach wymiany ATC organizowanej przez Maknetę.

karteczki z wymiany atc

Karteczki są śliczne, a wykonały je: alexls, Eda i slodqa.

***************************************************************

Z wielką radością przyjmuję wyróżnienia od Edy

(bardzo lubię twój blog, bo jest jedyny w swoim rodzaju)

(warto zajrzeć na ten blog)

Edytko bardzo, bardzo Ci dziękuję.

Wyróżnienie „warto zajrzeć na ten blog” otrzymałam także od Aneladgam. Dziękuję Ci Madziu serdecznie.

************************

odpowiada:

Bardzo serdecznie dziękuję:

Gażynie, Edytce, Luthien, Bwix, Joli, Yrsie, Gośce, Lucynie, Jo-hanah, Elzusi, Wiki, Renuli, Uli, Alce i Vilemoo

– za wizytę i przesympatyczne komentarze. Nawet nie wiecie jak raduje się moje serduszko, kiedy czytam tak miłe słowa.

Pozdrawiam cieplutko

Zapach lawendy …

Wszysko co dobre szybko się kończy – to tak a’propos urlopu. W tym roku nigdzie nie wyjeżdżałam (okolicznych nadmorskich miejscowości nie liczę). Przez trzy tygodnie wypoczywałam (czyt. – leniuchowałam) w domu – taki był mój plan, który w 100% zrealizowałam:))

Przebywając na urlopie troszeczkę haftowałam, szyłam, skrapowałam i biżuterię wyrabiałam. To była taka urlopowa terapia barwami.

********************

Kocham lawendę, jej cudowne drobniutkie kwiatki i wspaniały zapach.

plantacja lawendy

Sposobem na zatrzymanie na dłużej lawendowego zapachu mogą być saszetki z zasuszonym kwiatem.

Lawendowe serduszko

lawendowe serduszko dla Madzi i Piotra

Tę lawendową saszetkę dołączyłam do życzeń dla nowożeńców. Serduszko poleciało z Madzią i Piotrem do Anglii.

Kolejne trzy serduszkowe saszetki podarowałam mojej najdroższej sąsiadeczce Ani z okazji imienin.

serduszko dla Ani1

serduszko dla Ani2

serduszko dla Ani3

trzy serduszka dla Ani

Saszetki uszyłam z jasnobeżowej rzadkiej kanwy, wypełniłam zasuszonymi lawendowymi kwiatkami i ozdobiłam szydełkowym serduszkiem oraz kwiatkiem z drewnianym koralikiem.

Nie są to jedyne saszetki jakie ostatnio wykonałam, ale o tym w kolejnych wpisach.

*******************

odpowiada:

Wielkie dzięki za to, że jesteście, że do mnie zaglądacie (nawet wtedy kiedy nic nowego się na blogu nie pojawia), że komentujecie. Jesteście cudowne i takie kochane!!!

Patchworkowe łapki kuchenne – serduszka

Szyję nadal. Tym razem uszyłam łapki kuchenne w kształcie serduszka.

łapki kuchenne serduszka

A jak serduszkową łapkę szyłam:

Krok 1

Najpierw przygotowałam formy – serduszko większe i serduszko mniejsze.

Wg form przycięłam materiał.

Formy na materiale

Na tył łapki wycięłam dwa takie same serduszka.

Forma przodu łapki

Na przód łapki – ze złożonego materiału – wycięłam dwie połówki mniejszego serdusza.

Krok 2

Do każdego materiałowego serduszka przycięłam ocieplinkę.

Serduszka przodu złożyłam na pół, sfastrygowałam i zszyłam wzdłuż prostej krawędzi.

Przód łapki z ocieplinka

Serduszka tyłu złożyłam ze sobą tak żeby prawe strony materiału były na zewnątrz, a podwójna warstwa ocieplinki znalazła się w środku. Całość przepikowałam.

Tył łapki pikowany

Krok 3

Przód łapki postanowiłam ozdobić aplikacją, w tym celu przygotowałam szablon kwiatka i listka.

Przymiarka szablonu

Materiał, z którego wycięłam kwiatki i listki wcześniej podprasowałam flizeliną.

Aplikacje przyszyłam maszyną wykorzystując jeden ze ściegów ozdobnych.

Aplikacje na łapkach

Krok 4

Tył i przód łapki połączyłam ze sobą skośną lamówką o szerokości 4 cm.

Skos lamówki uzyskałam przycinając materiał pod kątem 45o (wg przkątnej kwadratu).

wycinanie skośnej pliski

Pliskę przyfastrygowałam i przyszyłam maszyną w odległości ok. 0,5 cm od krawędzi.

obszyta łapka skosną pliska

Krok 5

Pliskę po przyszyciu wywinęłam na tył łapki

Wywinięta pliska

i podszyłam ręcznie podwijając brzegi i zakrywając linię szycia.

Sposób podszycia pliski z tyłu łapki

Gotowa łapka z tyłu

Tył łapki po podszyciu pliski

Fragment łapki z przodu.

Pliska z przodu

Jeszcze tylko zawieszka i serduszkową łapkę można użytkować.

Igielniki jak kapelusiki

Szycie wciągnęło mnie na dobre.

Przygotowując igielnik na wymianę tak się rozpędziłam, że uszyłam kilka innych.

Igielniki-kapelusiki, w które od razu wystroiła się moja szyciowa „przyjaciółka”.

Kapelusik dla Dźanomki1

Kapelusik dla Dźanomki2

Kapelusik dla Dźanomki3

Do uszycia igielników wykorzystałam naturalny len, bawełniane materiały, ocieplinkę, kolorowe dodatki i hafciarskie możliwości Dżanomki.

Mój igielniczek z wymiany

Paczuszkę z igielnikiem odebrałam w tamtym tygodniu, jednak ze względu na awarię livebox’a na kilka dni straciłam dostęp do Internetu. Dzisiaj urządzenie zostało wymienione, szybciutko nadrabiam zaległości w blogowych wpisach.

Takie oto cudeńka zobaczyłam po otwarciu kopery:

Biscornu z wymiany

Prześliczne – misternie wyhaftowane i ręcznie zszyte – biscornu, mulinka, kwiatuszki i koroneczka. W kopercie znalazłam również widokówkę z pozdrowieniami.

Igielnik jest już wykorzystywany, pozostałe prezenty spożytkuję w najbliższym czasie.

Dziękuję Ci Aniu . Sprawiłaś mi wiele radości.

 

Jak to z wymianą ATC było

Jakiś czas temu Makneta na swoim blogu zaproponowała wyminę ATC. Nigdy w życiu w takiej wymianie nie brałam udziału, nie miałam również zielonego pojęcia, o co w tym ATC chodzi, ale … w myśl zasady „nie święci garnki lepią” zapisałam się.

A oto jak moje ATC powstawały.

1. Wybrałam temat „Czar orientu” i w myślach opracowałam projekty trzech karteczek.

2. Chciałam podejść do zabawy profesjonalnie więc w jednym z internetowych sklepików zamówiłam potrzebne do sprapów materiały. Nie spodziewałam się jednak, że z tym zamówieniem, to osobna historia powstanie. Otóż zamównie złożyłam 30 kwietnia, opłaciłam 5 maja i czekałam, czekałam, czekałam … aż po wielu moinitach się doczekałam; w dniu 22 maja odebrałam z poczty przesyłkę; materiały owszem śliczne, pięknie zapakowane, ale … pierwotny pomysł na realizację tematu zupełnie mi wyleciał z głowy.

3. W międzyczasie, kiedy wiedziałam, że termin nadsyłania prac (18 maja) prawie mija, a ja zamówionych materiałów nie mam, napisałam do Maknety, że chyba się z zabawy wycofam. Makneta w odpowiedzi napisała, że poczeka. Nie zostało mi więc nic innego jak karteczki wykonać.

3. Zaczęłam ponownie zastanawiać się nad tematem i oto co mi wyszło:

ATC u Maknety-Czar orientu - awers karteczek

Moje karteczki, to typowa amatorszczyzna; zrobiłam je z tego co akurat miałam pod ręką. Wykorzystałam kolorowy karton, wycinanki i cieniutką bibułkę.

4. Tył karteczek opatrzyłam wymaganą w ATC metryczką.

ATC u Maknety-rewers karteczek

5. Następnie karteczki zapakowałam i na adres Maknety wysłałam.

Zielone skończone, czerwone zaczęte

Zielona bluzeczka, o której (tutaj) skończona i jest już noszona. Z czystym sumieniem mogłam się zatem zabrać za następną – tym razem w kolorze czerwonym.

Włóczka Sonata, druty nr 2,5, wzorek z Sabriny 1/2009 z małą modyfikacją.

Czerwona sonatowa bluzeczka

Tył bluzeczki.

Szczegóły wzoru sonatowej bluzeczki

Na dole ażurowe listki i szlaczek, następnie pojedyńczy ściągacz, za ściągaczem ponownie ażurki, tym razem są to zygzaczki; powyżej pionowe pasy: ściągaczowy i ażurowy. Pod szyją będzie jersejowa pliska z ząbkami; rękaw będzie miał długość 3/4 (prawdopodobnie wykonam go ściągaczem pojedyńczym).

Bluzeczka nie jest jedyną robótką, którą się aktualnie zajmuję. W międzyczasie przygotowuję igielnik na wymianę u Edy, tworzę kartki na wymianę u Maknety (ja skrapuję, a moje dzieci mówią, że w przedszkole się bawię) oraz szyję suknię na wesele.

**************

odpowiada:

Grażyna, Ren, Persjanka, Trikada, Elżbieta, Xavierra, Lucyna, Ann Margaret, Yrsa, Jola, Ela, Viola – bardzo serdecznie Wam dziękuję za przesympatyczne komentarze.

Ladyfanaberia – wielkie dzięki za wyróżnienie i za cudowne słowa, które w uzasadnieniu do wyróżnienia napisałaś.

Jola – zrozumiałaś mnie bardzo dobrze:)) Skoro sweterek bez dostępu światła się skorczył. to może i człowiekowi w ciemnej szafie co nieco ubędzie:)) Hardanger mi cały czas w głowie siedzi i mam nadzieję, że już niedługo z tej mojej głowy na światło dzienne wyjdzie:))

Elu – witam serdecznie, po długim okresie "niewidzenia". Cieszę się ogromnie, że udało mi się Ciebie (i Alę) ponownie w gąszczu sieci odnaleźć:))

Sweterek szydełkowy z Alminy – kiedyś zrobiony, dzisiaj wykończony

Sweterek zaczęłam robić dwa lata temu. Następnie, w wyniku nieprzewidzianych okoliczności, moja robótka do pudła z napisem "skończyć potem" wylądowała.

Te nieprzewidziane okoliczności bardzo prozaiczne były, otóż zabrakło mi włóczki na 2 cm rękawa i zszycie (w pasmanterii, gdzie wcześniej nici kupiłam, już więcej tego koloru nie mieli).

Niedawno, kiedy po sklepie Uli buszowałam poszukując czegoś na wiosenno-letnie bluzeczki, natknęłam się na Almninę i od razu skojarzyłam tę włóczke z moim "niedorobionym" sweterkiem w ciemnym pudle zamkniętym.

Szybciutko – na zasadzie wyczucia (żeby było śmieszniej, to w międzyczasie metka z informacją o nazwie włóczki i numerze koloru zdążyła już zagniąć) – zamówiłam 1 moteczek niteczek i oto efekt.

Szydełkowy sweterek z Alminy

No tak, może i efekt jest, ale czy do końca taki jakiego oczekiwałam?

Dzisiaj kiedy przymierzyłam zszyty sweterek, okazało się, że jest przymały. Ale heca, nigdy w życiu bym nie przypuszczała, że brak światła, aż tak negatywnie wpłynie na bawełnianą dzianinę:))

Nie ma tego złego … Mam koleżankę, która czeka na moje robótkowe "potknięcia"; już widzę jej uśmiechniętą buśkię, kiedy jutro sweterek do niej trafi.

A ja? No coż … Mnie radość z szydełkowania i obdarowywania innych pozostanie. 

************************

  odpowiada:

Lucyna, Eda, Yrsa, Grażyna, Aneladgam, Edi – bardzo Wam dziękuję za miłe słowa i życzenia spełnienia marzeń:)) Z doświadczenia wiem, że jeżeli czegoś mocno pragnę, to prędzej, czy później, to się spełnia; mam nadzieje, że i w tym przypadku będzie podobnie.

Xavierra – bardzo, bardzo mocno dziękuję:)) Jesteś kochana.

Jo-hanah – witam serdecznie na moim blogu i dziękuję za tak sympatyczne słowa:))

36historyjek – zestaw kupiłam tutaj;

Jolu – z Tobą zawsze i wszędzie; choćby jutro i na koniec świata:)) Dzięki za życzenia. Umówmy się tak: jak już bedę wybierać się do Włoch, a sciślej do Toskanii, to dam znać na tyle wcześniej, żebyś mogła bez pośpiechu walizki spakować, a i męża na pożegnanie czule w czółko pocałować:))